Autostrada do Nieskończoności

,,Kiedy pierwszy raz oglądałem w książce joginów siedzących ze skrzyżowanymi nogami w indyjskich lasach, coś sprawiało, że przykuwali moją uwagę. Przyglądałem się ich twarzom. Nie były to twarze ludzi, którzy marnują czas. Były to twarze ludzi posiadających coś, czego nie tylko pragnąłem, ale i czego nie znałem. Ciągnęło mnie do tego. Tak mocno wyczuwało sie w nich obecność mocy i godności- oraz nieobecność strachu. Na wielu z tych twarzy malowała się pogoda ducha, miłość, moc i siła.

Zacząłem dzięki temu myśleć, że oświecenie musi byc czymś prawdziwym, chociaż

nie wiedziałem czym jest. Uznałem, ze aby sie o tym przekonać, muszę zacząć zanurzać się w sobie- i zobaczę, co się stanie. Wiedziałem bowiem, że nie osiągnę tego, żyjąc w Los Angeles, na powierzchni…” David Lynch

Ostatnio miałam przejmujący epizod z dziewczyną, która z powodu silnej depresji i nerwicy posiada status osoby niepełnosprawnej. Inteligentna, ambitna postać; właśnie robi doktorat, lecz… Kiedy przeżywa silne emocje całkowicie traci oddech, spokój duszy a nawet kontakt z sobą. Właśnie w takiej nerwowej dla niej chwili zawołała mnie, bym sprawdziła, czy ubrała spodnie, buty; czy wzięła potrzebne materiały i zakręciła wodę. Zamknęłam u niej dokładnie drzwi- jej ręce było do tego zadania zanadto roztrzęsione. Zaobserwowałam już dawno pewnien rytuał. Zawsze, kiedy wychodzi z pokoju, zamyka go dokładnie a kiedy przejdzie kawałek drogi i znajdzie się na schodach -zawraca po czym sprawdza nerwowo, czy napewno owe drzwi zamknęła. Kiedy tak patrzę na nią : zagubioną, biedną, kochaną, chorą – wydaję się sobie zrównoważona. Jednak wiem doskonale, że takie nerwicowe zachowania wyglądają jak wyolbrzymione, karykaturalne reakcje przeciętnego człowieka zachodu, który je mniej lub bardziej tłumi.

W konfrontacji z ciszą medytacyjną umysłu oświeconego wypadłabym zapewne podobnie przez nadpobudliwe słowa, niepotrzebne gesty, zwątpienie, pośpiech.

Na razie pozostaje mi jeszcze tylko śnić o tym, że się przebudziłam i wpatrywać w czułe twarze wtajemniczonych…

Odpowiedzi: 2 jak dotychczas »

  1. 1

    Michał Krotoszyński powiedział/a,

    Myślę, że przebudzić się byłoby czymś niezwykłym – ale nawet jeśli śnimy, to śnimy pięknie :) Ten bieg, to tempo, ta nauka, to pisanie, ten pośpiech i ta myśl wieczorem: “Nie zrobiłem tylu rzeczy!” – to jest to co mnie osobiście napędza. Mój tata poszedł trzy miesiące temy do pracy po dwóch latach przerwy – i choć wraca po pracy zmęczony, to widzę, że dopiero teraz żyje. Oczywiście, potrzebne są chwile przerwy, chwile wybudzania się – ale myślę, że nawet jeśli śnimy, to to na pewno nie jest koszmar :)

  2. 2

    trzecieoko powiedział/a,

    Michaś … może to kwestia potrzeb. Ciągnie mnie do wtajemniczania się, do milczących mądrości i bycia nieustannie świadomą …
    Kiedy przez dni kilka regularnie relaksuję się, medytuję, wtapiam w ten stan specyficzny-chociaż chwilę-minut kilkanaście -zauważam, że mam o wiele więcej spokoju w sobie, cierpliwości, wyrozumiałości dla Marcelka. Naprawdę dziala :), dlatego przebudzić się i osiągnąć więcej w dziedzinie duchowosci jest dla mnie czymś świętym, ważnym, pełnym.
    Mogę śnić jak śnię ale zawsze jest głód nieznanego, niedosyt.
    Chociaż jak ktoś ten sen lubi to też jest dobrze. Fantazyjny surrealizm… ;), można delektować się tym śnieniem :).
    Chciałam też orzec, że praca nie kłóci się z przebudzeniem, absolutnie. Po prostu zapewne świadomiej się ją wykonuje :). Buddyści na przykład to nie tylko mnisi buddyjscy.
    Cieszę się, że przyjedziesz… Rozwiniemy dalej temat :*.


Komentarz RSS · Adres TrackBack

Zostaw komentarz