Siadamy czasem z Marcelinim na księżycu.
Surrealistycznie i majestatycznie.
Synek sięga po gwiazdy miodowo-truflowe, częstuje mnie…
Podśpiewujemy nogami chilloutowo machając ; pieśni figlarne śpiewamy : ,, Nie ma życia na Księżycu , na Księżycu nie ma życia ;) … ”


Julia powiedział/a,
kwiecień 13, 2008 @ 7:03 pm
Razem jesteście absolutnie piękni. Usypianie Marcela w Twoich objęciach zachowałam w archiwach pamięci jako absolutny unikat.
Nie ma nic naturalniejszego, niż potrzeba przytulenia się do mamy.
Uściski z Lublina dla chilloutowej rodziny. :)
trzecieoko powiedział/a,
kwiecień 14, 2008 @ 9:34 am
Dziekuję za słowa przyjazne i zapraszam na zupkę zawsze, dnia każdego :)