We śnie pociągiem jadę i oglądam przez szybę śniętą, pastelową przestrzeń. Towarzyszy mi dziewczyna. Ciągle wydaje mi się kimś innym. Na początku wcieleniem Ani, potem Tiny, może Gosi. Chociaż jej oblicze pozostaje niewzruszone, żadna jej komórka się nie zmienia. Myślę o niej, że jest wolnomyślicielką. Delikatną, zmysłową. Doskonałą.
,, Jesteśmy brzydkie” – szepcze do mnie.
,,Czemu” – odpowiadam.
,, Dlatego, że my szukamy . Ciągle szukamy. Zamiast wierzyć. ”
Po słowach tych mocnych i trudnych – oddajemy się się ciszy , aby w kontemplacyjnym skupieniu móc obserwować rozmaitość zjawisk . Za oknem pociągu bowiem ukazuje się nam kraina wielkoludów zostawiających za sobą siedmiomilowe ślady. W mieście następnym zaś obserwujemy postacie na czarodziejskim dywanie latające …
Kasia
(tekst oparty na snach autentycznych)


Mat powiedział/a,
maj 7, 2009 @ 9:33 am
Sny to wspaniała rzecz. Czasami taki Mat ma ochotę wsiąść do morfeuszowego pociągu i jechać nim ku wieczności. Niestety, bilety na taką przejażdżkę ciężko kupić i trzeba jechać kolejką, która zatrzymuje się na każdej stacji rzeczywistości, aby wymienić wszystkich pasażerów. Mat musi kiedyś wypróbować jazdę stopem po świecie podświadomości.
Julia powiedział/a,
maj 7, 2009 @ 9:30 pm
Właśnie takie sny miewam najczęściej.