Opowiadaliśmy mu z Grześkiem ciekawą historię. Ale nie chciał jej słuchać. Nie przywiązuję się , niczego nie zbieram. Wyobrażałam sobie, że to ciągle jest. Otwarty pokój. Próbuję kochać wszystkich, nawet tę panią na ulicy która mówi, że Marcel jest za lekko ubrany. Lecz nie umiem długo być z człowiekiem, który inaczej patrzy.
Surrealizm. Kiedy potem tak po prostu zobaczyłam ich na scenie. Dla odmiany otwartych, afirmujących bliskość. Było to zdecydowanie bardziej pokrewne, było potrzebne. Potwierdziłam tożsamość o której nie myślę gotując zupę. Ego , neurotyzm wybieramy a niektóre mamy są bardzo smutne.
Dzięki dźwiękom zjednoczyłam się. Muzykoterapia cudem wyrwała mnie z bierności.
,, Tego dnia mama skakała z wysokiej skały w kremowych majtkach i z rozpuszczonymi włosami. Nigdy wcześniej jej takiej nie widziałem.”



violamalecka powiedział/a,
Październik 13, 2011 @ 7:06 pm
Bo muzyka buduje nastrój,
jednoczy, dodaje wiary i sił,
zagrzewa do walki, rozczula,
daje radość a także pozwala
odblokować swe wnętrze,
dać ujście strumieniom
oczyszczających łez…