Jakiś tydzień temu świat obiegło to wideo gromadząc w tym krótkim czasie milion wyświetleń i 23 tysiące komentarzy tutaj, jak i wielokrotnie więcej rozprzestrzenione po całej sieci. W Polsce zdaje się pierwszy pokazał to Spidersweb, potem Natemat, po nic cała portalowa reszta. Reakcje są z reguły skrajne, od entuzjazmu do totalnej negacji
Ja się nieskromnie przyznam, że mnie prezentacja nowego gadżetu nie zaskoczyła. Może trochę w tej kwestii, że jako pierwszej jego generacji oczekiwałem czegoś wyglądem zbliżonego do gogli narciarskich. A tak miała w moim mniemaniu wyglądać dopiero generacja druga…
Ale wygląda na to, że Googiel zdecydował się iść na całość i wyprzedzić konkurencję o dwa kroki. Proponuje stylowe okularki z ostającymi tylko nieco po bokach technikaliami, tak by rewolucji którą oglądamy od dziecka dać napędzającego ją kopa. Czytaj resztę wpisu »
Marzec 2, 2012 · Zamieszczone w kategoriach Kasiowe
Marcel zrobił z plasteliny mgłę. Śnieg z pasty do zębów. Przynieśliśmy choinkę do domu a potem ślizgaliśmy się na lodzie przy brzegu jeziora. Marcel ciągle głośno krzyczy kiedy myję mu włosy. Myśli obrazami. W jednej sekundzie może mieć nawet 32 obrazy myślowe. Osoby myślące werbalnie zaledwie od dwóch do pięciu myśli w postaci pojedynczych słów. Teraz po pięciu latach przecinam pępowinę. Mimo wszystko. Dajemy sobie więcej autonomii. Trafiliśmy w Szwecji na Święto Światła. Grudzień rodzi późne poranki i łatwo było biegać po podwórku o wschodzie słońca. Wieczorem w każdym niemal oknie ,, płonęły” elektryczne świeczki z Ikei. Podkreślały znaczenie domowego ognia. Rodzina może być siłą. Myśłałam o tym przy dużo wspólnym stole. Jeśli jesteś z jakiegoś powodu wyłączony z życia towarzyskiego doświadczysz za często ulicznego dystansu, chłodu płynnej nowoczesności. W Poznaniu pewien dziadek łatwo zauważył, że szukam przystanku. Pomógł mi. Szedł akurat patrzeć jak budują fontannę. Ma sto lat i siebie tylko. Spełniło się. Piłyśmy razem herbatę. Ona. Women of Spirit. Inspiruje zdolnościami umysłu i serca. Nieprzypadkowym uwydatnieniem zrealizowanych pięciu talentów które znam. Obudziła mnie. Człowiek może mieć niewyobrażalny wpływ na drugiego człowieka. Godzina rozmowy. Rozpoznania. Wyraźne uczucie pokrewieństwa a jednak się nie przywiązuję. Ważny związek może zawrzeć się w chwili. Naprawdę. Może nasycić bardziej niż te monotonne, cykliczne spotkania w których jeden drugiego nie słyszy. .Potem znalazłam w książce potwierdzenie, że ego psuje intymne relacje przez potrzebę zawłaszczenia. Ego domaga się wyjaśnień. Patrzyłyśmy sobie w oczy. To był wyjątkowo soczysty poranek. Teraz. Pieczemy chleb. Grzesiu rozkłada matę i ćwiczy jogę. Mróz rysuje na szybie autobusu 116 rnamiętny wulkan a ja myślę o mnichach w Tybecie którzy praktykują wewnętrznego medytację żaru i w następstwie podnoszą temperaturę stóp i dłoni o 8 stopni. Marcel tęskni za ślimakami. ,, Ślimaki śpią. Obudzą się wiosną’’ – mówi. A jak myślisz co im się śni?. ,, Słońce.’’
Opowiadaliśmy mu z Grześkiem ciekawą historię. Ale nie chciał jej słuchać. Nie przywiązuję się , niczego nie zbieram. Wyobrażałam sobie, że to ciągle jest. Otwarty pokój. Próbuję kochać wszystkich, nawet tę panią na ulicy która mówi, że Marcel jest za lekko ubrany. Lecz nie umiem długo być z człowiekiem, który inaczej patrzy.
Surrealizm. Kiedy potem tak po prostu zobaczyłam ich na scenie. Dla odmiany otwartych, afirmujących bliskość. Było to zdecydowanie bardziej pokrewne, było potrzebne. Potwierdziłam tożsamość o której nie myślę gotując zupę. Ego , neurotyzm wybieramy a niektóre mamy są bardzo smutne.
Dzięki dźwiękom zjednoczyłam się. Muzykoterapia cudem wyrwała mnie z bierności.
,, Tego dnia mama skakała z wysokiej skały w kremowych majtkach i z rozpuszczonymi włosami. Nigdy wcześniej jej takiej nie widziałem.”
1 # Powiadają, ze jeśli czegoś nie ma w Google, to właściwie nie istnieje. Nie istnieje w takim razie nasz dom, bo jego na googlowej mapie nie ma. W miejscu, w którym powinien stać , ulica skręca w drugą stronę i rośnie las. Tym sposobem jeszcze bardziej przypomina on Dolinę Muminków. Jej na mapach Googla również nie ma co szukać.
2 # Pierwsze części Muminków powstawały tuż po ostatniej wojnie światowej; pełno w nich błąkających się po okolicy stworzeń szukających nowego domu lub zaadoptowanych przez rodzinę Muminków – tak jak to ma miejsce w kraju, który część terytorium i ludności. Mamy też tajemnego pochodzenie kometę nad Doliną Muminków. Gwiazda z warkoczem pojawia się na niebie w czasie kiedy jeden kraj dopiero co był odkrył bombę atomową, a drugi -sąsiadujący zresztą z Finlandią – zamierzał odkryć swoją. Kometa, która rozżarza niebo czerwoną łuną to metafora zagrożenia z innego, obcego Muminkom świata. Chronią się przed nią w jaskini, a wejście zakrywają kocem, który powstrzymuje promieniowanie. W kolejnej części mamy nowy kataklizm – tsunami i wielką powódź. Tym razem rodzina znajduje schronienie w pływającym teatrze.
Wniosek z lektury – przed zagładą uratują nas natura i sztuka.
3 # Tymczasem Dolina Muminków, ta w parku na Skarpie, ta z dmuchanymi pontonami na stawie ma się otworzyć. Za niecały tydzień. Na inauguracji zagrają cwaniaki-warszawiaki
4 # Marcel wytropił za to Muminki w innym letnim miejscu, zwanym w skrócie UFO, na miejskim kiermaszu z rękodziełem. Czytaj resztę wpisu »
Wokół naszego nowego domu rosną brzozy. Wyjątkowo wysokie, gdyż większość swojego rośnięcia spędziły w lesie. Tam rywalizowały z sosnami i bukami o słońce, dlatego pięły się górę jak oszalałe. Trzeba mocno zadzierać głowę do góry, żeby zobaczyć niebo, zwłaszcza kiedy się jest Marcelem (116cm wzrostu) i zwłaszcza, kiedy się wypatruje Muminków. Muminki powinny lada chwila nadlecieć na chmurach, pewnie już są w drodze. A chmury – jak wiemy z opowieści – wypełzły z zaczarowanego kapelusza, przemienione magicznie ze skorup jajek. Kapelusz należał do czarnoksiężnika, który podróżował na wielkiej panterze, ale o tym dowiemy się pod koniec historii. Na razie znaleziony przez Muminki ku uciesze Marcela wyrabia cuda-wianki. Cokolwiek do niego wpadnie, zmienia się w coś zupełnie innego – woda w sok malinowy, książka w latające po domu ciągi słów, nasiona kwiatów w dziką dżunglę… Kapelusz to istny wehikuł wyobraźni, niebezpieczna broń w ręku wroga logiki i wyznawcy totalnej fantazji.
Taki wyznawcą z pewnością była Tove Jansson, która sprowadziła te urokliwe trolle do naszej rzeczywistości. Pierwsze takie sprowadzenie miało miejsce w jej domowej ubikacji, gdzie na ścianie pod wpływem impulsu narysowała Muminka. My znamy te istoty zasadniczo z trzech źródeł Czytaj resztę wpisu »
„Wszystko tu było inne. Przede wszystkim każdy zauważył, że potrzebuje teraz mniej snu. Nikomu nie chciało się teraz ani spać, ani jeść, ani nawet rozmawiać, a kiedy rozmawiali, mówili przyciszonym głosem. Coś dziwnego działo się też ze światłem. Było go zbyt wiele. Wschodzące słońce wyglądało na dwa, może nawet na trzy razy większe niż zwykle. I każdego ranka białe ptaki śpiewające ludzkimi głosami w języku, którego nikt nie rozumiał, przelewały się łopoczącym strumieniem nad ich głowami…”
„I jeden po drugim napili się wszyscy. Przez długi czas nikt nic nie mówił. Czuli się tak dobrze i silnie, ze przerwie nie mogli tego znieść. A potem zauważyli jeszcze jeden skutek. Od czasu, gdy opuścili wyspę Ramandu, było wciąż za dużo światła, – słońce było za wielkie(chociaż nie było za gorące), morze zbyt jaskrawe, powietrze zbyt jaśniejące. Teraz owa nadzwyczajna jasność nie zmniejszyła się – jeżeli nie stała się jeszcze większa – ale to już im nie przeszkadzało. Mogli patrzeć prosto w słońce bez mrużenia oczu. Widzieli wiecej światła niż kiedykolwiek przedtem.”
Skoro sa wieczni studenci, to ja zostałem wiecznym stażystą. Wiecznie poszukującym lepszej (i wreszcie porządnej) pracy. Rok temu przypałętała się nie wiem skąd oferta zajęcia w charakterze koordyndora Wyprawy Dookoła Świata. Oto bowiem wyruszają ludzie z Polski w kierunku, powiedzmy, zachodnim i nie zmieniająć zbytnio kursu dotrą do tejże Polski pewnego dnia od wschodu. Zajmie im to 2 lata, a po drodze wypadnie parę projektów ekologicznych faitrade’owych czy jakiśtam jeszcze zrealizować i przez ten czas trzeba ich eskapadę relacjonować, promować, pomagać ogarnąć formalności.
Tak więc wszystko się pięknie dzieje i toczy, a oczy się wiecznemu stażyście świecą już. Ale w ogłoszeniu jest jeszcze wymóg, Czytaj resztę wpisu »
Palmę warszawską, która pozdrawia z Alej Jerozolimskich rozpoznają tutejsi i nietutejsi. W tym również Marcel; przedwczoraj, kiedy mijaliśmy ją rowerem, zaczął z radości okładać mnie po plecach. Poznał, że jedziemy po Trakcie Królewskim i nieuchronnie znajdziemy się na babcinej starówce. Tak się właśnie stało, zaraz mknęliśmy Nowym Światem. Reakcja synka była w pełni prawidłowa, bo niewiele jest w Warszawie lepszych rzeczy do roboty niż zasuwaniem rowerem Nowym Światem.
Ewentualnie może być też zjazd po spirali w dół Karową.
Albo przeprawa przez Wisłę mostem Świętokrzyskim.
Przeciskanie się pod wiaduktami na Powiślu
No i szukanie skrótów z Mokotowa na Okęcie przez parki i działki.
Wszystko naturalnie z Celem z tyłu na siodełku, śpiewającym z cicha jakieś swoje melodie. Teraz zdaje mi się to jasne jak słońce na pustyni. Rok temu niebyło to takie oczywiste, ale z inspiracji Kasiowej ruszył projekt pod roboczym tytułem „rower w mieście”. Ja byłem po swojemu sceptyczny. Czytaj resztę wpisu »
I want to go on a mountain-top
With a radio and good batteries
And play a joyous tune and
Free the human race
From suffering
I'm no fucking buddhist
But this is enlightenment
The less room you give me
The more space I've got
[Björk]
Słońce
Obserwuj słonce aż stanie się kwadratowe
[Yoko Ono]
Mieć czy Być
Żył raz kiedyś człowiek bardzo bogaty. Żył kiedyś czowiek bardzo biedny. Każdy z nich miał syna, a żyli po przeciwnej stronie wielkiego wzgórza. Pewnego dnia bogacz wyprowadził swego syna na szczyt wzgórza i ogarniając krajobraz obszernym ruchem ręki, tak do niego powiedział:
- Popatrz, wszystko to wkrótce będzie twoje!
W tej samej chwili biedak wyprowadził swego syna na szczyt wzgórza po przeciwnej stronie i, w blasku wschodzącego słońca oświetlajacego równinę, powiedział do niego z prostotą: