Archiwum dla Kasiowe

Zawsze Coca Cola.

Mam kolegę dadaistę. Piszą o nim nawet tutaj -  w interenecie, że wybitny, bo wydał swój tomik wierszy z motywem King Konga. Kiedy rozmawiamy, on otwiera moją podświadomość. Poeta prawdziwy – układa metafory nieograniczenie – nie tylko w komputerze. W przypływie weny to nawet jakbym Schulza czytała, kiedy tak słucham jego opowieści i komentarzy do codzienności. I tak zmusza do wysiłku czasem. Literackiego. Dnia powszedniego. Poeta czynny – dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Lecz żeby było dziwniej – ostatnio notorycznie spotykam go z Coca Colą i w dresie. Zawsze Coca Cola. Na początku pomyślałam, że to siła Coli, która próbuje jak Budda – przeniknąć wszystko, ale teraz to już wiem, że ten dadaista nasz jest w swym ekscentryzmie alternatywny w stosunku do alternatywnych.

marcel_w_reklamie_coca_coli

Marcel w reklamie Coca Coli ;)

Kasia

Skomentuj »

Powolność.

,, O ślimaku,
wspinaj się na górę Fuji,
ale powoli,powoli.”

Issa

Widuję się czasem  z  Panem Mateuszem, który mieszkał kiedyś w górach i miał tam przyjaciela. Wyznawcę  buddyzmu zen.  Jechali razem lat temu dziewiętnaście   pośpiesznym pociągiem i    zdażyło im się coś  niepośpiesznego.    Znany  mi Pan  wysiadł na właściwiej stacji. Jego przyjaciel natomiast…  Jest spokojny i powolny.   Nie zdążył.

Został.

Komentarze: (1) »

,,Chwała temu, co bez gniewu idzie. ”

Któregoś powolnego przedwiosennego popołudnia w Saskim Ogrodzie zostałam otoczona grupą studentów z kamerami i potrzebą stworzenia niezależnego filmu. Zapytali: ,,jakie jest Twoje marzenie?”. Osiągnąć bezwarunkowy spokój- wylałam w ten sposób swoją obsesję.

Marcel układa 12 puzzli z Kubusiem Puchatkiem.

Lawendowe pole.

Delfiny.

Milczące wędrowanie  z przyjacielem.

Medytacja w Stupa House.

Falset. Jón Þór Birgisson. Eteryczny. Widziałam film o ,,Sigur Ros”. Pokochałam ich islandzką naturę. Są czyści czyli wyciszeni. Nie narkotyzują się stwarzaniem gremlinów aby mieć z kim walczyć.

Zmęczyła mnie już bezsensowana gadanina. Raz, dwa, trzy – wypadam z gry. Wykorzystywanie władzy. Iluzja ofiary . Rodzice często bywają nudni.Zmęczyło mnie,że zwracałam na to uwagę.

Wymiotowałam. Mój organizm odrzucił zepsuty pokarm smażonych-  tłustych, nędznych zachowań.

Teraz tylko przyglądam się.

Jeśli ktoś tu przyjdzie- zrobię mu herbatę z lawendy.

Rozumiem.

Tak silnie, tak silnie;   odczuwam powołanie do duchowości. Czy Ty też?

 

Kasia

Skomentuj »

Celebracje… Gwendalen.

Kiedy zawędrowaliśmy do wioski hippisów oczom mym ukazała się postać siedmioletniej dziewczynki przyodzianej jakby w szaty małej indianki czy cyganki o śniadej cerze i pięknych, długich acz rozczochranych włosach. Ona stała przy studni i maleńkimi rączkami ciągnęła za sznur, który przekazywał jej archaiczne wiadro z wodą. Zapamiętałam jej odbicie w zwierciadle na dnie … Celebrowałam je. Jak masz na imię? – zapytałam. ,,Gwendalen ”- odpowiedziała.  Zachwyciła mnie – a moc tego momentu była podkreślona emfazą zachodzącego słońca.

Ona miała   duże i mądre  oczy. Intrygowała  głębią spojrzenia. Dojrzałego i jednocześnie niewinnego. Jeśli istnieją dzieci indygo albo kryształowe. Tak… To właśnie Gwendalen. Później obserwowałam ją, kiedy  się bawiła lub opiekowała młodszym rodzeństwem.Miała nieprzeciętną aurę. Dowiedziałam się, że mieszka w chatce pośród   spokojnej dzikości gór i że mówi czterema językami. Tyle językami ludzi, ile eteryczną ,,mową” aniołów- nie wiem…

Gwendalen jawiła mi się jako prawdziwe Dziecko Natury- nie zanieczyszczone znerwicowaną cywilizacją. Piękne i ważne było to spotkanie nasze przy studni.

Komentarze (2) »

Pustynia

Patrzyłam dzisiaj na niego. Jak biegał po placu zabaw.

Samodzielny i zaradny. Oddalam się czasem, ale on czuje się bezpiecznie. Ochraniam go. Wie o tym… Instynkt samozachowawczy też wyostrzył sobie a jego zdolność widzenia działa lepiej niż u dorosłego człowieka. On widzi całym sobą, on jest całym sobą. Mamy foremki i bawimy się w piaskownicy. Spokojnie tak. Niepotrzebne nam zamki strachów, diabelskie młyny, wściekłe psy, nadpobudliwe gadaniny i wszelakie przyjemności by czuć , że jesteśmy.

Pustynia, piasek. Piaskownica … ,,Coś promieniuje w ciszy”. Mędrzec Krishnamurti nauczał, by najpierw zrozumieć Pustkę, osiągnąć ją a potem pełnia się wyłoni obfita i okazała.
Czasem – kiedy go obserwuje jak wspina się po ściance wspinaczkowej dla dzieci rzucam zaklęcia: ,, niech jego życie jest ciekawe”. ,,Widzisz życie…”

Kasia

* * *

Zwidziało mi raz się, że Marcel kopiąc w piaskownicy głęboko bardzo w poszukiwaniu wilgotnego piasku zdolnego do wpasowania się w każdą foremkę i przybrania z nią kształtu morskiego żółwia, rajskiego ptaka albo wiatraka porywistego, odkopał spod zwałów piachu prawdziwego dinozaura. A konkretnie jego szkielet prehistoryczny, szacowny i osobliwy. Taki co paszczą ze czterdziestu czterech zębów straszy i przepaścią wieków z głębi oczodołów przeszywa.

Szkielecik wzbudził zainteresowanie. Zgromadzili się wokół piaskownicy widzowie, co poczęli owy zjawiskowy fenomen komentować, rozpinając nad nami namiot gorączkowych szeptów. Powyciągali cyfraki i komórczaki bo najwyraźniej wygodniej spoglądało im się na szkieletora przez te ekraniki zminiaturyzowane. Wszak kiedy nie potrafimy czegoś doświadczyć, chcemy to posiąść i zdobyć, zachować na potem. Bo potem można to odtworzyć razy z Youtube i wtedy być może ów cud się zrozumieć da. Zrozumieć chcieli zebrani gapie skąd, dokąd, dla kogo i dlaczego. Pytali jeden przez drugiego jak to możliwe że owa pozostałość dawnego zwierza zalegała tak płytko pod placem zabaw. Czy to bombardowania czasu wojny zmieszały warstwy gleby z późnego triasu z wczesnym czwartorzędem, czy raczej drgania od stojących w korkach aut wybiły go pod powierzchnię. A dlaczego nie miałby przybyć z kosmosu zwiastując początek końca świata. A może to kawał pana Boga jakie płata rok w rok w sezonie ogórkowym. Albo prowokacja w proteście przeciw nieudolnym rządom rządu…

Tymczasem Marcel, który przez cały ten czas siedział na piasku. Marcel spoglądał na dinozaura. Spoglądał się do niego uśmiechał. Aż mu się znudziło i zebrał parę kości do wiaderka razem z foremkami i poleciał gdzieś przed siebie. Z tymi co zostały, nie wiem co się stało, a te co wzięliśmy pogubiliśmy w drodze do domu. I nie mamy ich.

Grzesiek

Kwiecie˝_2009_(199)

czerwiec-lipiec ‘09

Skomentuj »

Plamy na koszulce

“Żaden mistyk nie próbował „udowodnić” istnienia Boga; byłoby to dlań tyle, co dowodzić, że miód jest słodki, albo woda mokra.”

L.K.

Kiedy przyszłam do pracy do pracy mój kolega, współtowarzysz powiedział : ,,Kołakowski nie żyje. Zostawił nas. Co my teraz zrobimy ? ”

Może sami zaczniemy mysleć – pocieszałam – wewnętrznie jednak ubolewając nad nagłym odejściem mędrca. Czcigodnego i pięknego człowieka.
Potem zażądano stanowczo i władczo od mego wspólnika , by poszedł do domu i zmienił koszulkę, gdyż ta, którą nosi nonszalancko i dumnie – plamy posiada. Odpowiadał zmarnowany : ,,Leszek Kołakowski nie żyje. Słyszałaś? Jak tak teraz można? Czytałaś jego dekalog? … ”

***

Oto ,,dekalog” myśliciela :

,,Rozumiem, że chcielibyśmy mieć niezawodnych mistrzów… Ale nie jest pewne, czy są tacy mistrzowie, nie jest pewne, że oni muszą mieć rację, i nie jest pewne, że powinniśmy ich słuchać. Nawet dobre rady bardzo dobrego mistrza nie muszą pasować do mnie i mojego życia.”
Po pierwsze: przyjaciele.
A poza tym: Chcieć niezbyt wiele
Wyzwolić się z kultu młodości
Cieszyć się pięknem
Nie dbać o sławę
Wyzbyć się pożądliwości
Nie mieć pretensji do świata
Mierzyć siebie swoją własną miarą
Zrozumieć swój świat
Nie pouczać
Iść na kompromisy ze sobą i światem
Godzić się na miernotę życia
Nie szukać szczęścia
Nie wierzyć w sprawiedliwość świata
Z zasady ufać ludziom
Nie skarżyć się na życie
Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu . ”

Oraz kilka jego myśli głębokich i świętych:
,,Buddyzm jest jedną z najpiękniejszych i najmądrzejszych wiar, jakie ludzkość stworzyła.”

,,Gdy filozof dojdzie do końca drogi do mądrości, dowiaduje się rzeczy, jakie ludzie prości i mądrzy wiedzieli od zawsze.”


,,Żaden mistyk nie próbował „udowodnić” istnienia Boga; byłoby to dlań tyle, co dowodzić, że miód jest słodki, albo woda mokra. ”


,,Przyjaźń prawdziwa tym się odznacza, że trwa prawie nieporuszona przez czas; ileż to razy zdarzało się nam w naszym wieku nomadycznym zobaczyć przyjaciela po wielu latach niewidzenia i natychmiast przyjaźń i porozumienie wracają, jakby tych lat nie było, jakby przyjaźń na czas była odporna! ”


,, [...] po to, aby furtka niebios otwierała się dla jednostek, miliony muszą pędzić przez bramy piekielne. ”,,Im więcej jedności, tym więcej dobra. ”

***

Ten sam kolega powiedział jeszcz, że w miejsce starych myślicieli będą nowi, że juz tu są. I że jedym znich jest Marcel
:]
cel

Kasia
sobota 18.07.2009

Komentarze (4) »

Jak we śnie …

We śnie pociągiem jadę i oglądam przez szybę śniętą, pastelową  przestrzeń. Towarzyszy mi dziewczyna. Ciągle wydaje mi się kimś innym. Na początku   wcieleniem Ani,  potem Tiny,  może Gosi.   Chociaż jej oblicze pozostaje niewzruszone, żadna jej komórka się nie zmienia. Myślę o niej, że jest wolnomyślicielką.  Delikatną, zmysłową. Doskonałą.

,, Jesteśmy brzydkie” – szepcze do mnie.

,,Czemu” – odpowiadam.

,, Dlatego, że my szukamy . Ciągle szukamy. Zamiast wierzyć. ”

Po słowach tych mocnych i trudnych   – oddajemy  się  się ciszy  , aby w kontemplacyjnym skupieniu  móc obserwować rozmaitość zjawisk . Za oknem pociągu bowiem ukazuje się nam kraina wielkoludów zostawiających za sobą  siedmiomilowe ślady. W mieście następnym zaś obserwujemy postacie  na czarodziejskim  dywanie latające …

sen

Kasia

(tekst oparty na snach autentycznych)

Komentarze (2) »

Jeszua…

Ostatnio  pewien zapach wydobył z podświadomości wspomnienie  pierwszej komuni świętej. Wbrew przekonaniu , że oddanie kościołowi  nie jest moim  powołaniem – odczucie tej woni  połączone  z  jednoczesnym wspomnienieniem  owego sakramentu było mistyczne nad wyraz. Miałam wtedy lat osiem i  anielskie  włosy przyozdobione wiankiem z zielonego bukszpanu. Miałam pootwierane czakramy, ufność dziecięcą i naprawdę czułam Jego moc… Pamiętam. Ona wznosiła się ponad tym małym kościółkiem, religijnym patosem,  kamerą wideo, ubrankami dla lalek barbie, wymyślnymi prezentami. Czułam Jego energię.

Jeszua… Zbawiciel. Mądrość Urzeczywistniona.Mistrz Duchowy. Syn Boga. Oświecony. Cudotwórca. Wcielenie Miłości.

Jak dobrze byłoby namacalnie spotkać takiego Boga-człowieka właśnie … W życiu mym, w świecie tym.  Swobodnie  chodzić z nim po wodzie,  zamieniać  wodę w wino,  namaszczać  stopy jego nardowym olejkiem… Jakość;  jakość jest bardzo ważna . Nasza kultura pełna jest negacji, krytyki,  ucieczki . Oto największy skutek uboczny życia w  chaotycznym systemie. Jego reakcja na świat doczesny jest  dla mnie słuszna i zbawienna.

Wyprowadzał  grzeszników, tchórzy, obłąkanych oraz pomieszańców z iluzji i piekieł ich umysłów …  Jest inspiracją. Próbuję też  – czując jego Oświeconego Ducha miłosierdzie rozwijać i modlić się za tych którzy prześladują kogokolwiek.

Jeszua, Przyjacielu… Chcę być Twoją Kochanką.

Jak Suzanne Cohena.

Leonard Cohen – Suzanne

Suzanne takes you down to her place near the river
You can hear the boats go by
You can spend the night beside her
And you know that she’s half crazy
But that’s why you want to be there
And she feeds you tea and oranges
That come all the way from China
And just when you mean to tell her
That you have no love to give her
Then she gets you on her wavelength
And she lets the river answer
That you’ve always been her lover
And you want to travel with her
And you want to travel blind
And you know that she will trust you
For you’ve touched her perfect body with your mind.
And Jesus was a sailor
When he walked upon the water
And he spent a long time watching
From his lonely wooden tower
And when he knew for certain
Only drowning men could see him
He said ”All men will be sailors then
Until the sea shall free them”
But he himself was broken
Long before the sky would open
Forsaken, almost human
He sank beneath your wisdom like a stone
And you want to travel with him
And you want to travel blind
And you think maybe you’ll trust him
For he’s touched your perfect body with his mind.

Now Suzanne takes your hand
And she leads you to the river
She is wearing rags and feathers
From Salvation Army counters
And the sun pours down like honey
On our lady of the harbour
And she shows you where to look
Among the garbage and the flowers
There are heroes in the seaweed
There are children in the morning
They are leaning out for love
And they will lean that way forever
While Suzanne holds the mirror
And you want to travel with her
And you want to travel blind
And you know that you can trust her
For she’s touched your perfect body with her mind.

Kasia

Skomentuj »