Przedstawiamy post nietypowy, bo złożony z odkurzonych i niedokończonych fragmentów, które autorka i autor zagubili i zapomnieli po czasie co teżż, autor albo autorka mieli na mysli, tak że zakończenia dopisać już nie mogą. Dłuższy tekst powstawał trzy lata temu na potrzeby nieistniejącego już magazynu internetowego, dwa krótsze w zeszłym roku celem zamieszczenia na ninijszym blogu. Odkopane w stanie surowym i nieco przemieszane prezentujemy teraz.
***
[tekst o cudach #1]
Na ulicy Rakowieckiej znajduje się stary dom dziecka, ambasada Danii, budynki mojej uczelni, sławne więzienie, mała pętla tramwajowa, oraz – przy samym jej końcu – kościół jezuitów. Kościół, w którym dzieją się cuda.
Już z zewnątrz budowla może zaintrygować. Swoją bryła kościółek przypomina bowiem kopalnię.. Jest coś w tych murach – może to kształt wieżyczki, a może cała bryła – coś, co skłania do podejrzeń, że w tym miejscu wydobywa się spod ziemi cenne skarby (choć wydaje się mało prawdopodobne, by pod Mokotowem jakieś skarby zalegały) W środku jest już mniej sensacyjnie. Drewniane ławki, ołtarz, barwne witraże w oknach, wystrojem nie odbiega daleko od normy. Budowla nie jest wiekowa, więc wnętrze nie tonie w gotyckim mroku ani nie kipi od barokowych ozdóbek.
Cuda zaś dzieją się tam w każdą pierwszą środę miesiąca. Czytaj resztę wpisu »



Pewien znany ktoś przytomnie zauważył, że „człowiek wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by zaimponwać ludziom, których nie lubi” . Inny ktoś dołożył do twej obserwacji motyw rywalizcji i skojarzyło mu się to szybko ze szczurami laboratoryjnymi ganiającymi się po labiryntach albo zasuwającymi na kołowrotku be wyraźnego sensu i celu. Trzeci ktoś rzekł na to „Biada, Wielki Babilon upada” Przy czym Babilon okreslał całość ekonomiczno-społeczno-politycznej struktury co zamienia człowieki w bezwolne gryzonie wyścigowe.




