Ibid.

Przeciwskazań do publikacji nie stwierdzono dlatego też zamieszczam kawałek tego nad czym biedziłem się całkiem niedawno przez X tygodni…

***

3.3 Przemiany społeczne i kulturowe kształtowane przez turystykę międzynarodową.

Opracowanie Magie Black na temat pracy dzieci w turystyce zawiera krótkie studium zmian jakie nastąpiły na wysepce Boracay na Filipinach, po tym jak została ona „odkryta” przez międzynarodową turystykę w latach 80tych. Według obserwacji autorki niedługo po tym jak w ślad za szukającymi przygody podróżnikami na wyspę napłynęły fale turystów wywodzących się z klasy średniej, w szybkim tempie zaczęło przybywać śmieci i innych zanieczyszczeń. Do nadmorskich miejscowości doprowadzono elektryczność, a wraz z nią pojawiły się neony reklamowe i dyskoteki. Pomimo dystansu jaki wobec tych zjawisk zachowywały starsze pokolenia, młodzi ludzie niemal ubóstwiali turystów wraz z pieniędzmi, które przywozili. Niestety turyści przynieśli też pijaństwo, narkotyki i prostytucję oraz wyniszczenie lokalnych raf koralowych, stanowiących tradycyjne łowiska wyspiarzy. Choć dochodziło do wyraźnego zniszczenia bazy ekonomicznej, stylów życia i norm kulturowych, większość mieszkańców Boracay odbierała turystykę jako korzyść. Z otwartymi ramionami przyjmowali dochody i miejsca pracy, dzięki którym następował w ich przekonaniu awans społeczny, jak dotąd możliwy jedynie przez wyjazd do ośrodków miejskich.[1] Przypadek ten nie jest odosobniony lecz ukazuje typowe zjawiska zachodzące przy gwałtownym i niekontrolowanym wzroście liczby przyjazdów turystów z kraju bogatego do kraju biednego. Ujawnia on, że również w wymiarze społecznym oddziaływanie turystyki na obszar recepcyjny potrafi mieć niejednoznaczny charakter. Obok dowodów ewidentnego awansu społecznego i rozwoju kulturalnego mogą na skutek ciągłego kontaktu wystąpić przejawy degradacji w tej sferze.

plaza

Społeczny wpływ turystyki zaznacza się tym silniej im bardziej zróżnicowane są kultury i style życia reprezentowane przez społeczność odwiedzaną i odwiedzającą. Wzmacniany jest on przez różnice ekonomiczne i długość czasu oddziaływania, istotny bywa również sposób zetknięcia się miejscowych z turystami. Gdy różnice między obiema grupami są znaczne nawet zwykłe kontakty gość – gospodarz zyskują rangę spotkania międzycywilizacyjnego.[2] W turystyce międzynarodowej głównymi regionami emisji ruchu turystycznego są kraje bogate, a obszary recepcyjne zlokalizowane są zazwyczaj w krajach rozwijających się, tak więc obie strony uczestniczące w takim spotkaniu pochodzą często z zupełnie odmiennych światów, nie zawsze to sobie uświadamiając. Do spotkań o charakterze turystycznym dochodzi najczęściej przy okazji dokonywania zakupu dóbr albo usług przez turystę u gospodarza, kiedy obie grupy przebywają obok siebie w miejscach publicznych (jak ulica, plaża, restauracja) lub też kiedy obie strony wymieniają między sobą informacje i poglądy.[3] Oprócz samych komunikatów przekazują oni między sobą określone znaki i wartości za pomocą np. stroju, sposobu mówienia czy zachowania. Pomimo iż kontakty te zazwyczaj przyjmują powierzchowny charakter i pozbawione są elementów osobistych, są one w stanie spowodować zmianę zachowań stałych mieszkańców. Spotkania w turystyce generalnie przyczyniają się do lepszego poznania i zrozumienia danej grupy i jej kultury, nierzadko jednak jego efektem jest utrwalenie nie do końca odpowiadających rzeczywistości stereotypów na temat drugiej strony. Dzieje się tak, gdyż za wyjątkiem spontanicznych i niewymuszonych kontaktów natury poznawczej większość takich spotkań cechuje pewna nierównowaga wymuszona przelotnym charakterem spotkania. Choć dla turysty kontakt z gospodarzami to fascynujące i unikatowe doświadczenie, z punktu widzenia mieszkańca może to być jedno z tysięcy podobnych spotkań w sezonie turystycznym, które nie będzie miało kontynuacji w przyszłości, stąd jego otwartość na przybyszów zwykle bywa ograniczona do powierzchownej, przelotnej wymiany zadań. Krótkotrwałość wyjazdu turystycznego wiąże się też niejednokrotnie z napiętym programem podczas którego priorytetem staje się doświadczenie jak największej liczby przeżyć, co wzbudza w turystach napięcie emocjonalne, a w razie nieprzewidzianych problemów – irytację. Z drugiej strony gospodarze, żyjąc w swoim środowisku, zorientowani są na pracę i wykonywanie obowiązków. Brak spontaniczności i bezinteresowności we wzajemnych kontaktach oraz zawężenie ich materii wyłącznie do kwestii transakcji handlowych skutkuje szeregiem negatywnych konsekwencji.[4]

Jedną z najbardziej typowych jest powstanie tak zwanego efektu demonstracji. Polega on na postrzeganiu turystów przez lokalną ludność przez pryzmat różnic społecznych i ekonomicznych jako osób o lepszym statusie. Turyści bez trudu wchodzą w tą rolę odnosząc się do gospodarzy z wyższością, demonstrując przy okazji własną „siłę” ekonomiczną, mobilność i swobodniejszy zazwyczaj styl życia oraz domniemaną przewagę kultury własnej nad miejscową. Prowadzi to do wielu patologicznych zjawisk po obu stronach. Odwiedzający – anonimowi i nierozpoznawalni przez otoczenie – czują się zwolnieni z obowiązku przestrzegania norm obyczajowych i moralnych, przejawiając też dużo silniejszą skłonność do wydawania pieniędzy niż w domu. Próżnują więc na pokaz w bliskim sąsiedztwie biedy i głodu. W oczach miejscowych ich styl życia będący w istocie przerysowaniem i karykaturą rzeczywistego stylu życia społeczeństw krajów rozwiniętych staje się atrakcyjny, nowoczesny i pożądany bardziej niż własny. Najbardziej podatną na działanie efektu demonstracji częścią społeczności jest młodzież. Zwłaszcza w tej grupie zauważa się tendencję do odrzucania własnej kultury na rzecz wzorców przywożonych przez turystów. Najszybciej przenikającym na lokalny grunt zjawiskiem jest konsumpcjonizm przejawiający się w popularności rozmaitych gadżetów jak aparaty cyfrowe czy telefony komórkowe czy też noszeniu markowych ubrań światowych producentów. Nierzadko sytuacja ekonomiczna nie pozwala na zaspokojenie rozbudzonych przez turystów potrzeb, co prowadzi do frustracji, której obiektem stać mogą się właśnie turyści. Subiektywnie odczuwanemu pogorszeniu się jakości życia towarzyszy też adaptacja metod jego kompensacji popularnych w krajach pochodzenia turystów czyli alkoholizmu, narkomanii czy hazardu. W ślad za nimi pojawia się też związane z efektem demonstracji patologiczne zjawisko – seksturystyka. Dotyczy ona z reguły krajów rozwijających się, gdyż to one z powodu relatywnie niższych cen usług seksualnych stają się celem wyjazdów seksturystów. Skala tego problemu jest trudna do uchwycenia, ponieważ na całym świecie prostytucja trafia pod skrzydła organizacji działających nielegalnie. Tak więc prócz negatywnych skutków psychologicznych i społecznych seksturystyka zasila finansowo miejscowy świat przestępczy.[5] Temat ten podjęty zostanie jeszcze szerzej w kontekście masowej skali tego zjawiska w Tajlandii.

Turystyka międzynarodowa w wymiarze społecznym wywołuje zjawiska również głębszej natury niekoniecznie o tak negatywnym wydźwięku jak te dotychczas opisane. Ludność odwiedzanych regionów może dostrzec w zachowaniach turystów nie tylko wynaturzony konsumpcjonizm. Obecność przybyszów może stymulować mieszkańców do rozwoju, edukacji i chęci bliższego poznania innych kultur. Już samo to wyrywa przedstawicieli odwiedzanej społeczności z zamknięcia i towarzyszącej mu konserwatywnej ksenofobii, pozawala na spojrzenie na własny świat z innej perspektywy i sprzyja zrozumieniu własnej sytuacji. Podnoszenie kwalifikacji językowych i z dziedziny zarządzania czy ekonomii celem zdobycia pracy w turystyce procentuje w innych dziedzinach życia, sprzyjając wzrostowi poziomu wiedzy i świadomości mieszkańców. Sam bezpośredni kontakt z turystami – o ile niewymuszony i wykraczający swoim charakterem poza układ ról gospodarz-gość – pozwala na zdobycie wiedzy na temat innych krajów i ich kultur. Jak podkreśla Barbara Meyer: „Poszerzenie wiedzy i otwarcie ludności w obszarach recepcji turystycznej jest dodatkowym czynnikiem postępu społecznego i gospodarczego a także ułatwia integrację tej społeczności ze światem.”[6] Jednocześnie zauważa się, że turystyka przyśpiesza wiele procesów społecznych, które przed jej pojawieniem się były w krajach rozwiniętych już zaawansowane lub nawet zakończone, podczas gdy w tym samym okresie w krajach rozwijających się zostały dopiero zapoczątkowane. Z pewnością istotne jest masowe przechodzenie ludności miejscowej z pracy w rolnictwie i rybołówstwie do sektora turystycznego, co sprawia, że zrywają oni z zależnością od sił natury, staja się jednak zależni od praw globalnego rynku. O ile w poprzednim układzie mogli polegać na wielowiekowym doświadczeniu, obecna sytuacja wymaga od nich polegania na własnej intuicji i edukowania się w celu poznania mechanizmów rządzących współczesnym światem.[7] Jednak to inna płaszczyzna zmian wydaje się tu o wiele bardziej kluczowa. Najbardziej bowiem charakterystyczne dla tradycyjnych społeczeństw jest osadzenie pojedynczego człowieka w grupie – rodzinie, klanie, miejscowej czy plemiennej hierarchii, podczas gdy we współczesnych społeczeństwach Zachodu dominuje indywidualizm i dynamiczne sieci powiązań międzyludzkich, dostosowane do bieżącej sytuacji. Kontakt z turystami powoduje przenikanie tych wzorców do struktur społecznych krajów rozwijających się. Wyraźne jest zmniejszenie znaczenia rodziny jako podstawowej komórki społecznej, co stoi w prostym związku przyczynowym ze zmianą roli kobiety w społeczeństwie. Już sama obecność turystów obojga płci, z których żadna nie wydaje się uprzywilejowana, sprzyja naśladowaniu tego modelu w odwiedzanych społecznościach, jednak realne podstawy do tego daje możliwość podjęcia zatrudnienia w sektorze turystycznym. W większości miejscowości turystycznych zapotrzebowanie na pracę kobiet jest większe niż na pracę mężczyzn. Pracują one najczęściej w obiektach noclegowych, gastronomii i handlu. Na skutek podjęcia pracy przez kobietę zmianie ulegają relację między nimi a ich małżonkami, nierzadko to kobiety właśnie zostają głównymi żywicielami rodziny. Wzrasta ich autorytet w rodzinie, zmienia też jej zakres kompetencji, co zaburza utrwalony patriarchalny porządek, w którym głową był mężczyzna. Należy pamiętać, że obsługa turystów wymaga dostosowania się do rytmu ich pobytu, co oznacza również pracę do późnych godzin nocnych i konieczność dostosowania się pozostałych członków rodziny. W dalszej konsekwencji zmianie ulega też podstawowa funkcja rodziny – wychowawcza i opiekuńcza, co prowadzi do przejęcia części tych obowiązków przez instytucje oświatowe. W turystyce można więc upatrywać czynnika sprzyjającego emancypacji kobiet.[8]

Innym reliktem tradycyjnego systemu społecznego wypieranym przez turystykę są silne więzi sąsiedzkie i relacje wspólnotowe pomiędzy poszczególnymi jednostkami i rodzinami. Oznaczają one dość duże poczucie bezpieczeństwa i jednocześnie nasiloną kontrolę społeczną poczynań jednostki. Od kiedy jednak pojawia się możliwość związania swojego losu z czynnikiem zewnętrznym – w tym wypadku sektorem turystycznym – więzi te ulegają rozluźnieniu. Mieszkańcy miejscowości recepcyjnych zaczynają rywalizować ze sobą nawzajem o klientów i miejsca pracy w turystyce.[9] Szybko uwidacznia się również polaryzacja lokalnej społeczności, gdyż poprawia się status tych, którzy znaleźli swoją szansę rozwoju zawodowego w branży turystycznej w odróżnieniu od pozostałych, którzy takiej możliwości nie mają. Zmienia się źródło dochodów części ludności, coraz większą rolę odgrywają zyski z turystyki, stając się czynnikiem poprawy warunków życia i źródłem prestiżu społecznego. Symbolem tej zmiany – szczególnie w krajach azjatyckich – są wyższe standardy domów mieszkalnych przystosowanych do przyjęcia turystów.[10] Z kolei ta grupa, która nie korzysta z rozwoju turystycznego regionu, żyje w relatywnie coraz gorszych warunkach z powodu wzrostu cen czy negatywnych skutków ekologicznych spowodowanych ruchem turystycznym. Może to nadwerężyć silne dotąd w tradycyjnej społeczności poczucie wzajemnej solidarności i uruchomić wewnętrzne antagonizmy. Zdarza się również, że proces ten pogłębia istniejące już różnice rasowe. Dzieje się tak np. na Wyspach Karaibskich, gdzie pracę w turystyce z dostępem do twardej waluty znajdują zazwyczaj biali, podczas gdy czarna ludność pozbawiona takich szans spychana jest na coraz gorsze pozycje.[11] Taki układ sprzyja zamykaniu się pominiętej przez turystykę grupy na świat zewnętrzny. Z kolei w tej części lokalnej społeczności, która wchodzi w relacje z turystami szybciej rozpowszechniają się poglądy liberalne, tolerancja wobec odmiennych zachowań, gościnność, szerokie horyzonty myślowe i aspiracje edukacyjne, co nie pozostaje bez znaczenia dla ogólnego potencjału społecznego danego regionu.[12]

Na początku tego rozdziału zawarto sugestię na temat istotności dla końcowego wydźwięku kontaktu turysty z lokalnymi mieszkańcami formy tego kontaktu. Otóż o wiele bardziej pozytywnie oddziaływają na nich spotkania w ramach turystyki indywidualnej, czyli nie-masowej turystyki alternatywnej i kwalifikowanej. Jak wspomina w swoim eseju Elżbieta Puchnarewicz, taki przybysz budzi większą ciekawość i silniejsze poczucie odpowiedzialności miejscowych za jego sprawy bytowe. On sam zaś korzysta nierzadko z noclegów w prywatnych domach, przez co jego relacje z gospodarzami wykraczają poza schemat klient-usługodawca. Tym samym wchodzi głębiej w strukturę danej społeczności podejmując spontaniczne działania na rzecz rozwoju lokalnego biznesu, polepszenia warunków bytowania, czy wreszcie przełamywania negatywnych stereotypów na temat spotykających się narodowości czy cywilizacji.[13] Z kolei przeciwieństwo turystyki alternatywnej, czyli najbardziej popularne w krajach Trzeciego Świata budowanie zamkniętych enklaw turystycznych rodzi całkiem odmienne skutki. U wielu mieszkańców tych regionów odżyć mogą wspomnienia z nieodległych czasów kolonialnych, zwłaszcza, że korporacje turystyczne wykorzystują nierzadko sieci kontaktów biznesowych zawiązane jeszcze w poprzednim okresie. Natomiast mieszkańcy byłych metropolii szczególnie lubią odwiedzać turystycznie dawne posiadłości kolonialne, w związku z czym przykładowo największą liczbę turystów w Maroku stanowią Francuzi, a na Sri Lance Brytyjczycy.[14] Podobnie jak i w przeszłości zamorscy przybysze mieszkają w pięknych pałacach, podczas gdy miejscowa ludność nierzadko egzystuje na granicy nędzy. Te skojarzenia mogą łatwo doprowadzić do uruchomienia danych mechanizmów społecznych. Pierwszym z nich jest antagonizm między miejscowymi i przybyszami, przejawiający się w artykułowanej w różny sposób niechęci do turystów – od stosowania wyższych cen na usługi i towary po działalność przestępczą skierowaną przeciwko turystom. Innym ważnym mechanizmem jest wywołanie w miejscowej ludności poczucia niższości, oraz wykształcenia się służalczego stosunku do obcokrajowców zwłaszcza w tych grupach zawodowych, które mogą liczyć na otrzymywanie za wykonywaną pracę premii w postaci napiwków.[15]

Równie dwoisty wydaje się wpływ międzynarodowego ruchu turystycznego na rdzenne kultury. Nie ulega bowiem wątpliwości, że zainteresowanie kulturowymi aspektami danego miejsca, ściągające zagranicznych turystów pozwala na dostrzeżenie ich rzeczywistej wagi i wartości. Często nawet turystyka doprowadza do ich zachowania czy też rewitalizacji, rodząc w lokalnych społecznościach świadomość własnej kultury (i kultury przodków), a także potrzebę jej podtrzymywania. Odrodzeniu ulega wiele odchodzących w przeszłość zajęć jak rzeźbiarstwo, garncarstwo lub tkactwo, gdyż na wyroby tych profesji istnieje zapotrzebowanie ze strony turystów. W tym miejscu rodzi się jednak bardzo istotne zagrożenie. Oczekiwania turystów mają swoje źródło zazwyczaj w przekonaniach na temat danej kultury, które przejawiali oni jeszcze przed wyjazdem. Na miejscu mogą więc poszukiwać takich form lokalnej kultury, które odpowiadałyby ich nie do końca zgodnym z rzeczywistością przekonaniom. Miejscowa ludność zwykle dostosowuje się do ich preferencji prezentując im własną kulturę w zubożonej i zbanalizowanej formie. Zwraca się uwagę np. na zapewnianie turystom w Chinach, Tajlandii czy Indonezji możliwości wzięcia udziału w „ceremoniach religijnych”, które w rzeczywistości są zaaranżowanymi właśnie w tym celu występami rozrywkowymi, bazującymi jedynie na religijnych motywach. Bardzo podobny proces zachodzi w sferze sztuki użytkowej, która sprowadza się nierzadko do wytwórstwa drobnych pamiątek. Tam również lokalne motywy zostają tak uproszczone, by możliwa była ich masowa produkcja, która zresztą zwykle zlecana jest podwykonawcom w Chinach lub Indiach.[16] Zjawisko to jest szczególnie nasilone w miejscach, gdzie dominuje turystyka masowa, gdyż cechy większości turystów wybierających właśnie tą formę podróżowania i wypoczynku pozwalają na tworzenie swego rodzaju „baniek mydlanych” pod postacią zamkniętych kurortów, zaaranżowanych wycieczek do najważniejszych atrakcji, oraz skrojonych na miarę oczekiwań produktów gotowych do konsumpcji. W naturze takiego turysty nie leży dociekanie różnicy między autentyzmem a iluzją, gdyż bardziej liczy się dla niego siła wrażenia i emocje jakie budzi w nim wydarzenie, w którym uczestniczy.[17] Przykładowo w regionie Goa w Indiach nadejściu pierwszej fali turystów w latach 60tych towarzyszyła eksplozja lokalnej wytwórczości etnicznej, jednak z biegiem czasu sztuka ta uległa komercjalizacji przez co jej jakość znacznie się obniżyła. Podobne zjawisko dotknęło miejscowe święta i festyny, które uległy przeobrażeniom, by stać się bardziej atrakcyjne dla spragnionych egzotyki przybyszów.[18] W takiej sytuacji miejscowa kultura, mimo iż uznawana za istotną dla rozwoju danego obszaru, ulega stopniowemu zbanalizowaniu i degradacji.

Do degradacji miejscowej kultury przyczynia się również zjawisko asymilacji kulturowej czyli wymiany norm i wzorców zachowań między przedstawicielami odmiennych kręgów kulturowych związanej z postępującym procesem globalizacji. O ile w szerszym wymiarze trend ten ma wydźwięk pozytywny, gdyż prowadzi do wzbogacenia świata w którym żyjemy o nieznane nam dotąd elementy kultury, o tyle dla mieszkańców krajów rozwijających się taka wymiana przynosi również negatywne efekty ze względu na swoją niewspółmierność. Społeczeństwa Europy i Ameryki Północnej czerpią ze sfery kultury krajów Południa jedynie w niewielkim zakresie, podczas gdy na Południe oddziaływuje ze zmasowaną siłą ujednolicona kultura masowa. Jej wytwory otrzymują tak potężne wsparcie medialno-marketingowe, że mieszkańcy świata rozwijającego się, uznają zachodnią popkulturę za z gruntu dużo bardziej atrakcyjną i nowoczesną niż ich własne rodzime kultury. Dlatego też stopniowo odchodzą oni od przejętych od przodków zwyczajów, tradycji czy mentalności i od przedstawicieli międzynarodowej kultury masowej przejmują tożsamość mieszkańców globalnej wioski. Rolę takich przedstawicieli niekoniecznie muszą grać międzynarodowi turyści. Turystyka raczej wpisuje się w zataczające coraz szersze kręgi zjawisko globalizacji, którego głównym motorem są media i rosnące w siłę transnarodowe korporacje. Jego krytycy za przykład destrukcji jakiego dokonuje w społecznościach całego świata podają zjawisko macdonaldyzacji (społeczeństwa, kultury) związanego z wykształceniem się stylu życia o charakterze czysto konsumpcyjnym, którego podwaliny dała sieć popularnych restauracji McDonald’s. System jej działania oparty jest na zasadach efektywności, kalkulacji, przewidywalności oraz ogólnej racjonalności działania. Reguły te zostały zaadaptowane w wielu przejawach życia gospodarczego, społecznego i kulturowego państw Zachodu, kształtując życie większości jego mieszkańców. Tymczasem w krajach globalnego Południa daje się zauważyć występowanie mniej uporządkowanego biegu zdarzeń, gdyż większy priorytet na efektywnościową i racjonalizacją mają relacje międzyludzkie i idea smakowania życia, wyrażająca się np. w latynoamerykańskim zwyczaju sjesty czyli kilkugodzinnej popołudniowej przerwy w codziennych zajęciach. Również w turystyce wraz z komercjalizacją i marketingiem produktu turystycznego zaistniał proces jej racjonalizacji. Typowe jej cechy ma właśnie imitowanie lokalnej kultury na rzecz turystów. W tym wypadku niezbędne jest szybkie zaspokojenie zgłaszanych przez turystów potrzeb, takie wykreowanie i przekazanie im produktu umożliwiające kontrolowanie zwartego w nim przekazu, oraz bazowanie na konserwatyzmie klienta przywiązanego do tego co już zna. W efekcie mieszkańcy regionów recepcyjnych zachęcani są do „sprzedawania” turystom takiej wersji własnej kultury, która pozbawiona wspomnianych przed chwilą fundamentalnych różnic międzycywilizacyjnych, przypomina ich własną i dobrze znaną, podczas gdy jedyne różnice sprowadzają się do egzotycznych ozdobników. Kreowanie takiej wizji miejscowej kultury prowadzi do utrwalania się zapożyczonego z krajów zachodnich modelu życia we własnej kulturze czyli odrzucenia własnych norm i zwyczajów na rzecz tych przejętych z krajów pochodzenia turystów.[19]

Nieodzowne wydaje się w tym miejscu spostrzeżenie, że turystyka w znaczniej mierze nakręcana jest przez potrzebę kontaktu z czymś nowym i ekscytującym przejawianą przez turystów. W sytuacji, kiedy destynacja turystyczna zaczyna pod wieloma względami upodabniać się do innych miejsc świata zatracając swój wyjątkowy i niepowtarzalny charakter, turyści będą skłonni wybierać inne bardziej egzotyczne miejsca na wypoczynek, co w dłuższej perspektywie zahamuje rozwój turystyki w tym miejscu. W tym kontekście wyraźnie uwidacznia się „samoniszcząca” właściwość turystyki. Analiza jej znaczenia w społeczno-kulturowym aspekcie najdobitniej pokazuje, jak istotne jest świadome jej rozwijanie zwłaszcza w Trzecim Świecie, gdzie w wyniku słabości systemów stanowienia i egzekwowania prawa międzynarodowe koncerny turystyczne w swoich poczynaniach pozbawione są praktycznie kontroli. Tymczasem istotne wydaje się zwiększenie aktywności władz lokalnych na tym polu i promowanie przez nie koncepcji „miękkiej turystyki” „ekoturystyki” czy „turystyki zrównoważonej”. Popularyzowanie takich rozwiązań zmniejsza skalę wykluczenia społecznego powodowanego rozwojem turystyki i przyczynia się do ochrony kulturowo – społecznych zasobów i walorów turystycznych.[20]

1 odpowiedź jak dotąd »

  1. 1

    trzecieoko powiedział/a,

    Obowiązkowo przypisy:

    [1]. M. Black, In the Twilight…, s. 18-19.

    [2]. B. Meyer, Kształtowanie układów… s. 129.

    [3]. W. Kurek, Turystyka, … s. 425.

    [4]. Ibidem, s. 426-427.

    [5]. Z. Krawczyk, E. Lewandowska-Tarasiuk, J. W. Sienkiewicz, Bariery kulturowe…s. 37-38.

    [6]. B. Meyer, Kształtowanie układów… s. 132.

    [7]. K. Sawkar, L. Noronha, A. Mascarenhas O. S. Chauhan, S. Saeed, Tourism and the …. s.7

    [8]. W. Kurek, Turystyka … s. 431.

    [9]. Z. Krawczyk, E. Lewandowska-Tarasiuk, J. W. Sienkiewicz, Bariery kulturowe…s. 37.

    [10]. W. Kurek, Turystyka, … s.430- 432.

    [11]. Dana King, Danielle LeBlanc, and Carlton R. Van Lowe, The Impact of Tourism on The Carribean, Trans Africa Forum, http://www.transafricaforum.org, 07.2000, s. 1.

    [12]. W. Kurek, Turystyka, … s.432.

    [13]. E. Puchnarewicz, Wpływ turystyki …; s.17-18

    [14]. D. Harrison, Tourism and the.., s.152-153.

    [15]. H.L. Theuns, International Tourism in Developing Countries – Conditions and Effects, http://www.emeraldinsight.com/10.1108/eb057685, Tilburg Holland, 1973, s. 112.

    [16]. Ibidem, s. 441-443.

    [17]. M. Mowforth, I. Munt, Tourism and Sustainability … s. 58.

    [18]. K. Sawkar, L. Noronha, A. Mascarenhas O. S. Chauhan, S. Saeed, Tourism and the Environment…. s. 7.

    [19]. W. Kurek, Turystyka … s. 445.

    [20]. A. Dąbrowski, R. Raciński, Social Determinants … s. 67-68.


Komentarz RSS

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.