Dywany z liści ujmują chociaż są wśród nich też psie odchody.
Utraciłam spontaniczność by odnależć ją przedwczoraj.
Dojrzałość przyszła tak jak kiedyś chciałam.
Niektóre dzieci autystyczne mają w sobie urokliwą niezwykłość…
Ostatnio psycholog powiedział do mamy chłopca ze spektrum:
,,Cieszyłem się kiedy Staś wykonał to zadanie.” A Staś : ,,a po co się cieszyłeś ?”
Widziałam film dokumentalny o chłopcu, który pierwsze słowa wypowiedział w wieku pięciu lat, kiedy wsiadł na konia i jest w tym tajemnica.
Rodzice zabrali go do Mongolii w poszukiwaniu uzdrawiającego cudu. Szaman powiedział, że ich syn wyrośnie na (…) Szamana.
Janis Joplin musiała się wyrwać z małego miasteczka ponieważ tam nie pasowała.
Skazana na inność przez wygląd, dzikość serca.
My też. Nie żyjemy tak, jak żyją młodzi; ani jak typowe rodziny.
A więc jesteś inny. To już pewne, ustalone, sztab speców z szacownej instytucji medycznej się wypowiedział jednomyślnie, a niezależne głosy, te fachowe i te bardziej intuicyjne się ze sztabem zgadzają. My też tak to czujemy i przyjmujemy do świadomości, to ze jesteś/ będziesz może na długo, może na zawsze inny. Już nie chodzi nam o to ‘Czy’ tylko ‘Jak bardzo’, tylko że tego właśnie póki co nie wiadomo. Na dokładną diagnozę jest jeszcze za wcześnie, dla trzylatka można narysować taki jej szkic, który dopiero stopniowo będzie cieniowany. Powstanie obrazek być może w tonacji mrocznej albo też z promykiem nadziei.
W poczekalni owej szacownej instytucji spotkaliśmy kilku Twoich … bliźnich, o kilka lat starszych. Byli tam dwaj chłopcy, u których autyzm zobaczyłem tylko dlatego, że koczowali akurat tam pod gabinetem, a spotkani w innym kontekście na ulicy czy w lesie wydaliby mi się odrobinę może ekscentryczni, bajkowi, śmiesznie jakoś gadający. Ale był też chłopiec, który nie mógł tam wysiedzieć, kiwał się mamrotał i rzucał do drzwi, bo nie rozumiał, ze jeszcze nie jego kolej, a ze złości potem wszedł pod stół. Różne scenariusze są możliwe, choć wiadomo, ze i tak nie wywieszczymy, co z Tobą będzie, kiedy na dobrą sprawę nie wiemy, co Ci teraz jest.
Czasem wypatruję takiego przebłysku świadomości, co pozwala empatycznie wejść w Twoją skórę i ogarnąć przestrzeń Twoim wzrokiem, tak by zobaczyć ją , w taki sposób w jaki widzisz ją sam. Czytaj resztę wpisu »
Upadłam już chyba czternaście razy, ale to nie jest ważne.
Ktoś nam Marcelka zaczarował.
Przecież on zawsze był inny. Tak dostojnie obserwował z dystansu Wiktora z Kubusiem - gdy nawiązywali najpierwszą wspólną zabawę. Fascynował się już wtedy - niebanalnymi zjawiskami.
I te jego oczy. Zamyślone, niedziecięce.
Spostrzegawczością, zdolnością kojarzenia oraz pamięcią nasz umiłowany synek ` przewyższa trzylatków. Nauczył się literek w tydzień - odkąd nabrały dla niego znaczenia. Literuje wyrazy, słodko sobie czyta : ,, SY TY O LL I K” . Lecz nie umie poprosić słowem : ,,mamo daj”. Czytaj resztę wpisu »
Marcel poznaje literki. Najbardziej samogłoski, a szczególnie ‘i’ . Ma bystry wzrok, wypatrzy je wszędzie. Zwłaszcza w wersji mniejszej, na trop trafia dzięki kropce. Czasem pomyli ją z ‘j’ , ale wyrabia się i czuje różnicę. Ostatnio zmylił go wykrzyknik – ‘!’ Pewno wziął go za odwrócone ‘i’ , błąd w druku albo zaszyfrowaną treść. Kto wie…
U źródła zaciągnąć informacji jest trudno. Celek nie mówi prawie. Zastanawiamy się, czy to możliwe, bo nauczył się czytać szybciej niż mówić. Może będzie przesyłał nam liściki, albo zbombarduje SMSami. Snując takie dywagacje wypatrujemy tymczasem literki ‘i’. Czai się nie tylko w ilustrowanych książeczkach, ale choćby na słoikach z dżemem śliwkowym, torbach foliowych, , sprzętach, reklamach przy drodze, tytułach za szyba kiosku, w metrze, na swetrze, . Nawet ze sklepowych dekoracji, jarzeniowym światłem życzeniowo mruga. .
A Marcel to widzi, woła, pokazuje. I nam Uświadamia. Nam się wydaje , ze jesteśmy tacy duzi i mądrzy i wszystko już prawie wiemy, więc i także jesteśmy tego świadomi. Ale to ostatnio prawdziwe jest nieczęsto. Choćby większość siedząc wcale jest nieświadoma tego, że siedzi, ponieważ się garbi. Gdy o tym sobie przypomni, zaraz prostuje swój kręgosłup i siedzi (przez chwilę) świadomie. Podobnie literki, literka ‘i’ i pozostałe także. Dzięki Marcelowi, widzimy jak wielkie mnóstwo i wszędzie jest, jak wciskają się do głowy calutki czas i spokoju myślom nie dają.
Albo kolory. Synek opanował już tęczę całą i za nadfiolet się zabiera. Przy tej okazji objaśniamy pochodzenie imion barw: i tak niebieski wziął się od nieba, zielony od ziela (prosto z Izraela) zaś pomarańczowy wywodzi się od pomarańczy. Przy czym ćwieka mi zabija tajemnica, jak nazywał się pomarańczowy, kiedy pomarańcze były jeszcze nieznane i z tropików nieprzywiezione. Mocno nad tym dumam, bo wszak Cel wkrótce może mówić zacząć i akurat o to spyta się i jak wybrnąć wtedy??
Narazie zamiast opanować język nasz, narodowy, polski, wymyślił sobie swój własny, oparty na dwóch zwrotach “tu-tu” albo “pika-pika”, które różnie akcentowane, w różnych kontekstach oznaczają wszystko, co stworzone. Nie jest to taki wcale odosobniony koncept, gdyż lat temu sześć albo siedem zespół niesztampowy Sigur Ros nagrał całą płytę gdzie za teksty utworów robiła jedna wielorako modulowana fraza w języku zmyślonym, nie zaś – ja wielu pokątnie podejrzewa – w swym rodzimym islandzkim.
Nie zdziwiłbym się, gdyby Cel był z tej samej bajki co te ich piosenki.
Patrzyłam dzisiaj na niego. Jak biegał po placu zabaw.
Samodzielny i zaradny. Oddalam się czasem, ale on czuje się bezpiecznie. Ochraniam go. Wie o tym… Instynkt samozachowawczy też wyostrzył sobie a jego zdolność widzenia działa lepiej niż u dorosłego człowieka. On widzi całym sobą, on jest całym sobą. Mamy foremki i bawimy się w piaskownicy. Spokojnie tak. Niepotrzebne nam zamki strachów, diabelskie młyny, wściekłe psy, nadpobudliwe gadaniny i wszelakie przyjemności by czuć , że jesteśmy.
Pustynia, piasek. Piaskownica … ,,Coś promieniuje w ciszy”. Mędrzec Krishnamurti nauczał, by najpierw zrozumieć Pustkę, osiągnąć ją a potem pełnia się wyłoni obfita i okazała.
Czasem – kiedy go obserwuje jak wspina się po ściance wspinaczkowej dla dzieci rzucam zaklęcia: ,, niech jego życie jest ciekawe”. ,,Widzisz życie…”
Kasia
* * *
Zwidziało mi raz się, że Marcel kopiąc w piaskownicy głęboko bardzo w poszukiwaniu wilgotnego piasku zdolnego do wpasowania się w każdą foremkę i przybrania z nią kształtu morskiego żółwia, rajskiego ptaka albo wiatraka porywistego, odkopał spod zwałów piachu prawdziwego dinozaura. A konkretnie jego szkielet prehistoryczny, szacowny i osobliwy. Taki co paszczą ze czterdziestu czterech zębów straszy i przepaścią wieków z głębi oczodołów przeszywa.
Szkielecik wzbudził zainteresowanie. Zgromadzili się wokół piaskownicy widzowie, co poczęli owy zjawiskowy fenomen komentować, rozpinając nad nami namiot gorączkowych szeptów. Powyciągali cyfraki i komórczaki bo najwyraźniej wygodniej spoglądało im się na szkieletora przez te ekraniki zminiaturyzowane. Wszak kiedy nie potrafimy czegoś doświadczyć, chcemy to posiąść i zdobyć, zachować na potem. Bo potem można to odtworzyć razy z Youtube i wtedy być może ów cud się zrozumieć da. Zrozumieć chcieli zebrani gapie skąd, dokąd, dla kogo i dlaczego. Pytali jeden przez drugiego jak to możliwe że owa pozostałość dawnego zwierza zalegała tak płytko pod placem zabaw. Czy to bombardowania czasu wojny zmieszały warstwy gleby z późnego triasu z wczesnym czwartorzędem, czy raczej drgania od stojących w korkach aut wybiły go pod powierzchnię. A dlaczego nie miałby przybyć z kosmosu zwiastując początek końca świata. A może to kawał pana Boga jakie płata rok w rok w sezonie ogórkowym. Albo prowokacja w proteście przeciw nieudolnym rządom rządu…
Tymczasem Marcel, który przez cały ten czas siedział na piasku. Marcel spoglądał na dinozaura. Spoglądał się do niego uśmiechał. Aż mu się znudziło i zebrał parę kości do wiaderka razem z foremkami i poleciał gdzieś przed siebie. Z tymi co zostały, nie wiem co się stało, a te co wzięliśmy pogubiliśmy w drodze do domu. I nie mamy ich.
Mniej więcej trzy lata temu nasz świat zaczął mieć trzy strony i trzy bieguny. Pojawiłeś się wtedy jako nowy trzeci wierzchołek przemodelowując gruntownie znaną do tej pory geografię. Była zima podobna jak teraz, trochę bardziej mroźna, za to bez śniegu. Szedłem przez park, szybkim krokiem zmierzając w stronę największych z możliwych wyzwań – jak mi się wtedy zdawało – czyli kilku pilnych i intelektualnie wysmakowanych egzaminów, kiedy przez telefon bliski jak nigdy głos powiedział mi, że dwa testy z rzędu dały wynik pozytywny, co bez wątpienia oznacza, że wkrótce będziesz wśród nas. Że jesteś w drodze już. Zdaje mi się, że nie przestałem wtedy dreptać przed siebie, chociaż w sumie powinienem usiąść i dać myślom ochłonąć, ale tamte niby wyzwania w stronę których szedłem co mnie miały prawie przerastać, przestały cokolwiek znaczyć. Nasz świat stał się trójkątny, a one leżały już się poza nim. Jak większość rzeczy. Jak prawie cała reszta.
<!–[if !supportEmptyParas]–> <!–[endif]–>
Są dwa sposoby określenia kiedy zaczyna się nowy człowiek, a razem z nim zaczyna się jego mama i tata. Oba błędne zresztą. Najpopularniejszy określa ten moment w chwili, kiedy małe oczka pierwszy raz zobaczą światło, płuca wchłoną pierwszy haust powierza i z jego pomocą na zewnątrz z gardła popłynie pierwszy krzyk. Alternatywna metoda cofa się od tej chwili o umowne 9 miesięcy, gdy dwie komórki z dwóch ciał łączą się w jedną na dobre i na złe. Jednak przyszłym rodzicom stwierdzenie tego faktu zabiera kilka tygodni, dlatego o tyle krócej trwa ich mentalna ciąża. Zostaje im jakieś 7 miesięcy na przygotowanie się do całkiem nowych i (jeśli to pierwsze dziecko) nieznany warunków.
Powołałam Cię synku na świat ten , a tu wojna wywołana przez niespokojne głowy.
Mieć czy Żyć ? Zwycięstwo ego; egocentryzmu też. ,,Staruszki mieszkające w czteropiętrowych blokach w Gori jak co dzień plotkowały na ławce, gdy spadły rosyjskie bomby..”
Jak powiedzieć o tym Tobie, Kochany ?
Ciągle wielu takich jest , co błogosławią : ,,Imagine” – chyba zacznę od tego…
Podobno wyglądam nazbyt dojrzale- na lat czterdzieści nawet…
Piję mleko z kieliszka, uważam na co patrzę i czym karmię świadomość. Nikogo nie zabijam, bo nie dzielę swiatów na rzeczywisty i wirtualny. Pzypominam sobie zabawy w piaskownicy i chowam się w szafie. Rozmawiam z drzewami. Staję się panią własnych emocji odbiarając im władzę. Całe dnie i noce czuwam nad Marcelkiem i pięknie mi z tym choć mam lat niespełna dwadzieścia cztery. Zdaje mi się, że niektórzy mi współczują, bo myślą, że odebrano mi młodość. W naszych czasach mając dziecko w moim wieku znaczy być alternatywnym, ale ja i tak nigdy nie mieściłam się w systemie.
Nie tęsknię wcale za zadymionymi pubami , za obfitym życiem towarzyskim też nie.
Marcelini daje mi Pełnię, Abstrakcję i Fantazję.
Lubię świt, święte krowy i maki… Pokazuję mu to wszystko. On cieszy się dużo. Że Jest.
I want to go on a mountain-top
With a radio and good batteries
And play a joyous tune and
Free the human race
From suffering
I'm no fucking buddhist
But this is enlightenment
The less room you give me
The more space I've got
[Björk]
Słońce
Obserwuj słonce aż stanie się kwadratowe
[Yoko Ono]
Mieć czy Być
Żył raz kiedyś człowiek bardzo bogaty. Żył kiedyś czowiek bardzo biedny. Każdy z nich miał syna, a żyli po przeciwnej stronie wielkiego wzgórza. Pewnego dnia bogacz wyprowadził swego syna na szczyt wzgórza i ogarniając krajobraz obszernym ruchem ręki, tak do niego powiedział:
- Popatrz, wszystko to wkrótce będzie twoje!
W tej samej chwili biedak wyprowadził swego syna na szczyt wzgórza po przeciwnej stronie i, w blasku wschodzącego słońca oświetlajacego równinę, powiedział do niego z prostotą: