Posty otagowane fotografie
marzec 30, 2009
· Zamieszczone w kategoriach Grzesiowe, Trzeci Wymiar, Trzeci Świat · Tagged fotografie, fotoplastikon, podróż w czasie, Warszawa
Umyśliłem rozciągnąć klimat z pierwszego tekstu warszawskiego na dalsze pisanie powoli składając cykl, w którym temat przenikania się historii z dzisiejszością zamierzam podrążyć i niepstrzeżenie dobrać do rdzenia egzystencji miasta tego, którym to będzie… a będzie co ma być :)
Tymczasem w ramach uzupełnienia quasi-retrospecji zapraszam w miejsce, które nie wiem jak uchowało się przez te wszystkie zmienne lata, wiatrom historii się nie kłaniając. A teraz przybliża widoczki i ujęcia w tym rodzaju

Wprawne oko przyuważy, że dwa obrazki różnią się od siebie odrobinę nieco odmiennymi kperrspektywami obserwacji. Teraz proszę sobie wyobrazić, że kiedy nałożymy te widoczki na siebie (pod odpowiednim kątem rzecz jasna) zleją się w jeden obraz, prawie jak awdziwy, w zupełności żywy. Na wyciągniecie ręki niemalże, czyli dokładnie tak jak w fotoplasikonach królujących w europejskich miastach sto-ileś lat temu. I dokładnie jak w Fotoplastikonie Warszawskim zameldowanym od przeszło wieku niezmiennie pod adresem Aleje Jerozolimskie 51, wewnątrz starej kamienicy w klimacie dawnym nie wiadomo jakim cudem zachowanej. W miejscu tym przyjrzeć się można fotkom w taki sposób w sposób identyczny w jaki obcowało z mediami pokolenie naszych dziadów pradziadów. Fotki, jak cały fotoplastikon, pochodzą też z odległych epok (i przeważnie z Warszawy) przez co całe zanurzenie się w to miejsce przypominać zaczyna wyprawę w czasie. Niby banalnie proste ale naprawdę działa! :)
Toteż polecam gorąco mieszkańcom stolicy tudzież inszym czytelnikom, którzy trafić mogą tu przejazdem (fotoplasikon mieści się rzut kamieniem od Dworca Centralnego stanowiąc idealny cel mini-wypadu podczas przesiadki) Wprawdzie nieopodal jest multikino z dolby-surroundem i wypasionym popcornem, ale do takich wrażeń jak w tej szkatułce czasu się w ogóle ale to w ogółe nie umywa. Myśmy byli i wybieramy się niebawem znów.
Dużo dużo więcej mozna przeczytać na blogu/stronce tego zjawiska pod takim o adresem: http://fotoplastikonwarszawski.blogspot.com . Zdjęcia zdobiące ten wpis pochodzą także z tej strony.
Grzesiek
PS. Wstęp 1 PLN :)
grudzień 31, 2008
· Zamieszczone w kategoriach Grzesiowe, Trzeci Świat · Tagged fotografie, Grecja, Kreta, nieznane, oaza, palmy, plaża, podróż, Vai
W zaprzyjaźnionym radiu niedawno słyszałem, ze są kultury, w których inaczej niż w naszym północo-zachodzie w nowy rok nie wkracza się balangą i pijaństwem lecz czyni się sprzątania, porządki i remanenty wszelakie. Przyjmując tą ze wszech miar ciekawą tradycję, porobimy nieco porządków na blogu…. Coby na dobre zamknąć rozpoczęte onegdaj fotowieści z wyspy Krety, przytoczę tu jeszcze jedną legendę, która kryć może w sobie prawdziwości ziarno. Czy też klika pestek raczej. Pestki miały należeć do daktyli, którymi na tej nieco odludnej plaży urozmaicili sobie śniadanie przybysze. Pamiątką po tym śniadaniu, jest niezwykły a urokliwy i obszerny naprawdę gaj palmowy, co rośnie jakby tu była Afryka albo Karaiby, nie ostatni skrawek Europy.

Legenda nie jest zgodna czy lasek ten wyrósł za sprawą nasion palm dostarczonych przez żeglarzy fenickich czy arabskich, ani czy byli oni uczciwymi handlarzami zmierzającymi z z towarami do miast europejskich czy postrachem mórz, korsarzami wracającymi z łupem z okolic dzisiejszej Tunezji. Czytaj resztę wpisu »
grudzień 28, 2008
· Zamieszczone w kategoriach Kasiowe, Trzecia Droga · Tagged dziecko, fotografie, Marcel, morze, plaża, Rabindranath Tagore

▲
Na wybrzeżach bezkresnych światów spotykają się dzieci.

Nieskończone niebo trwa bez ruchu nad głową, a nie znająca spoczynku woda wciąż się burzy. Na morskich wybrzeżach światów dzieci spotykają się, krzycząc i tańcząc. Czytaj resztę wpisu »
grudzień 8, 2008
· Zamieszczone w kategoriach Grzesiowe, Trzeci Świat, Trzecia Droga · Tagged fotografie, hippisi, pielgrzymka, podróż, różne drogi, wspomnienia, wędrówka
Za mna, za mną czytelniku… Zanim ukaże się relacji część finalna, bogata w refleksje i insze filozofie, prezentujemy taką oto wkładkę wizualną. Łatwo bowiem idzie spostrzec, że wszelakie mniejszości oraz subkultury to sprawa szalenia fotogeniczna, atrakcyjna zarówno dla oka obseratora jak i migawki aparatu. Nasz aprat podpatrywanej grupie nie przepuścił i utrwalił ją przy parunastu okazjach. Pechowo jednak jego właściciele nie spamiętali zabrać ze sobą w drogę ładowarki do odnawiania jego duszo-kradnącej mocy, wobec czego sprzęt był użyteczny tylko przez dwa pierwsze dni. Ale co zarejestrował z tych kolorów niebywałych to jego – no i nasze. A teraz także Wasze. Zapraszam :)

Relaksująca msza polowa z poprzedniego odcinka

Flag i sztandarów było sporo ale tylko ta para z Czech odważyła sie nieść swoją przez całą drogę

Kasia w stroju z epoki prowadzi wózku Marcela w nieznane i spotyka takich samych szaleńców :)
Czytaj resztę wpisu »
czerwiec 16, 2008
· Zamieszczone w kategoriach Grzesiowe, Trzeci Świat · Tagged fotografie, Grecja, Kreta, miasteczka, podróż, porty, uliczki
Mieszkańcy Krety , tej dawnej Krety, osiedlali się nad morzem, gdzie budowali sobie wielkie piękne porty. W nich trzymali w morze wysyłali potężną flotę, co rozpędzała na cztery wiatry lokalnych piratów i zapewniała spokój i pomyślność basenowi Morza Śródziemnego. Niestety wybuch wulkanu na wyspie Santorini zrodził przeogromną falę tsunami, która zmiotła flotę i zdruzgotała porty, tak że lokalni piraci nie mieli kłopotów z najechaniem wyspy i jej zajęciem, roztoczeniem dominacji nad okolicznym morzem, ograbieniem wszelakich wysepek z czego się tylko dało a nawet podbiciem Troi i napisaniem o tym wielkich epopei.
Dziś Kreteńczycy też mieszkają głownie nad wodą, też z północnej strony wyspy (południe to już inny klimat z całkiem innej beczki) i też mają porty. Może nie wielkie i potężne, bardziej kameralne i rybackie, ale też malownicze…

Czytaj resztę wpisu »
maj 30, 2008
· Zamieszczone w kategoriach Grzesiowe, Trzeci Świat · Tagged fotografie, Grecja, Kreta, mity, podróż
Na Krecie rzeczy miały się i mają nieco mitycznie. Na samym początku w ktorejś z tamtejszych jaskiń urodził się Zeus, ze skalistych zboczy spoglądał na ziemie tą przepiękną i cieszył się, że kiedyś to wszystko będzie jego. Tenże Zeus trochę lat później przybrał postać byka i porwał pewną piękność azjatycką, pląsającą po łąkach księżniczkę Europę i przywiódł na Kretę właśnie, do gaju oliwnego takiego jak ten…

…gdzie Europa uległa nieodpartemu urokowi Gromowładnego i została jego n-tą kochanką. Z tej namiętności urodził się między innymi Minos, kolejny mityczny figurant, król-symbol cudnej cywilizacji jaka na tam rozkwitła. Jest bowiem w micie o porwaniu jeszcze takie znaczenie: Czytaj resztę wpisu »
maj 29, 2008
· Zamieszczone w kategoriach Kasiowe, Trzeci Wymiar · Tagged fotografie, historia, koncert, podróż, Warszawa, wojna
Synagoga.
Koncert szabatowych melodii chasydzkich i pieśni śpiewanych przy szabatowym stole.
Kultura żydowska przemawiała do mnie od dawien, dawien- dlatego pojawiłam się tutaj.
Przed światynią policja. Koncert Rabina prowokacją dla skina…
Wsłuchuję się w te melodie sprzed wieków, lecz nie trafiają do mnie. Wydają się być niczym Bóg ze Starego Testamentu. Surowe nazbyt, srogie. Słucham z ciekawością, słucham z szacunkiem; ale opuszczam to miejsce -szczerze- przed zakończeniem występu .
Wracam ulicą Próżną, ulicą zaklętą.
Czas zatrzymał się tam już w czasie wojny . Czuję ; jakbym znalazła się na starej, warszawskiej pocztówce . Czerwona cegła . Sepia . Jaśmin . Cisza. Czar.
Kamienice, a ściany tych kamienic odarte z tynku przez burzliwe dzieje. Nieład historyczno- artystyczny przypominający szkic. W oknach dawnych, opuszczonych mieszkań żydowskich umieszczono fotografie ludzi, których zabrał holokaust.Tytuł wystawy : „I ciągle widzę ich twarze”…
Twarze.
Dzieci, kobiet, mężczyzn. Przejęte, godne, pozujące, kochające, ufne, blade lub namiętne. Panie z dziwacznymi wózkami, nonszalanccy panowie,dziewczynki z imponującymi kokardami, a : ,,oczy tej małej, jak dwa błękity”…
Patrzą z okien na mnie te Dusze w czasach mniej lekkich od naszych zmaterializowane. Patrzą…
Zatrzymuję się w Cafe Próżna mieszczącej się w jednym z tych budynków.
Piję harbatę z imbirem i utrzymując klimat zaczytuję się w dzienniki Elly – żydowskiej dziewczyny -stworzone w czasie wojny. Pisze w nich, że łamie swoje ciało jak chleb i rozdaje je ludziom oraz , że absolutnie rozstania z życiem się nie lęka. Życie w niej iskrzyło się, spełniało już dnia każdego intensywnie i jak opisywała -nie przejmowała się, czy istnieć będzie kilka lat mniej czy więcej. Mądrości przeze mnie też odkryte w teorii znakomicie z tą różnicą, że u niej również w praktyce… Szalenie, odważnie i dobrowolnie dała się wywieźć z rodzicami do obozu. Jeśli oni-to ona też. Wolność prawdziwa, wewnętrzna i nieprzywiązanie do rzeczy nietwałych. Miłowanie tego, co wieczne…
Nasze czasy rozleniwiają nas-tak myślę.Wygodny fotel, pomarańcze w każdym sklepie, komórki, laptopy i inne zabawki. Mamy niby tak łatwo, ale dlaczego tak wysoką rozwiniętą świadomość jak u tejże młodej dziewczyny spotyka się tak rzadko? …
Ulica Próżna -Ulica Zaklęta. Namawiam Was do pojawienia się tam i tym samym do podróży w czasie, w przeszłość…
Kasia