Pozycje z etykietami fotografie

Przenosimy się

„Wszystko tu było inne. Przede wszystkim każdy zauważył, że potrzebuje teraz mniej snu. Nikomu nie chciało się teraz ani spać, ani jeść, ani nawet rozmawiać, a kiedy rozmawiali, mówili przyciszonym głosem. Coś dziwnego działo się też ze światłem. Było go zbyt wiele. Wschodzące słońce wyglądało na dwa, może nawet na trzy razy większe niż zwykle. I każdego ranka białe ptaki śpiewające ludzkimi głosami w języku, którego nikt nie rozumiał, przelewały się łopoczącym strumieniem nad ich głowami…”

„I jeden po drugim napili się wszyscy. Przez długi czas nikt nic nie mówił. Czuli się tak dobrze i silnie, ze przerwie nie mogli tego znieść. A potem zauważyli jeszcze jeden skutek. Od czasu, gdy opuścili wyspę Ramandu, było wciąż za dużo światła,  – słońce było za wielkie(chociaż nie było za gorące), morze zbyt jaskrawe, powietrze zbyt jaśniejące. Teraz owa nadzwyczajna jasność nie zmniejszyła się – jeżeli nie stała się jeszcze większa – ale to już im nie przeszkadzało. Mogli patrzeć prosto w słońce bez mrużenia oczu. Widzieli wiecej światła niż kiedykolwiek przedtem.”

Czytaj resztę wpisu »

Uwagi (2) »

Etat na lotnisku w dobre ręce oddam

Skoro sa wieczni studenci, to ja zostałem wiecznym stażystą. Wiecznie poszukującym lepszej (i wreszcie porządnej) pracy. Rok temu przypałętała się nie wiem skąd oferta zajęcia w charakterze koordyndora Wyprawy Dookoła Świata. Oto bowiem wyruszają ludzie z Polski w kierunku, powiedzmy, zachodnim i nie zmieniająć zbytnio kursu dotrą do tejże Polski pewnego dnia od wschodu.  Zajmie im to 2 lata, a po drodze wypadnie parę projektów ekologicznych faitrade’owych czy jakiśtam jeszcze  zrealizować i przez ten czas trzeba ich eskapadę relacjonować,  promować, pomagać ogarnąć formalności.

Tak więc wszystko się pięknie dzieje i toczy, a oczy się wiecznemu stażyście świecą już.  Ale w ogłoszeniu jest jeszcze wymóg, Czytaj resztę wpisu »

Skomentuj »

9 wydarzeń, które nie zmieniły świata

Działo się. Przez ostatnie 3 miesiące miałem dwie prace i wyrabiałem półtora etatu. Przez to straciłem parę kilogramów, jako ze na jedzenie obiadu czasu nieraz brakło. Na pisanie brakło tym bardziej. Ale mimo to działo się. Oto wydarzenia, które nie wywróciły świta do góry dnem, ale po prostu miały miejsce. Były.

 

  1. Zrobiło się zielono…

… a potem gorąco

2.W związku z powyższym przyjęliśmy rowerowy styl życia. Marcel nauczył się słowa „kask”, po tym jak wybrał sobie w sklepie wyrób chełmopodobny – taki czerwony w pieski. Wciska go na głowę i pomyka z mamą/tatą rowerowymi alejkami. Czytaj resztę wpisu »

Uwagi (2) »

Poświęciliśmy się

Wzięliśmy sobie do serca okładkę Przekroju i ruszyliśmy się święcić:

A ponieważ święci się nie tylko wydarzenia biblijne i historyczne lecz również te całkiem naturalne i regularne – jak nadejście wiosny – poszukiwaliśmy zwiastunów również tego drugiego…

Czasem rzucały się one w oczy… Czytaj resztę wpisu »

Uwagi: (1) »

Zerkadełko

Umyśliłem rozciągnąć klimat z pierwszego tekstu warszawskiego na dalsze pisanie powoli składając cykl, w którym temat przenikania się historii z dzisiejszością zamierzam podrążyć i niepstrzeżenie dobrać do rdzenia egzystencji miasta tego, którym to będzie… a będzie co ma być :)

Tymczasem w ramach uzupełnienia quasi-retrospecji zapraszam w miejsce, które nie wiem jak uchowało się przez te wszystkie zmienne lata, wiatrom historii się nie kłaniając. A teraz przybliża widoczki i ujęcia w tym rodzaju
slajdy_warszawa0001
Wprawne oko przyuważy, że dwa obrazki różnią się od siebie odrobinę nieco odmiennymi kperrspektywami obserwacji. Teraz proszę sobie wyobrazić, że kiedy nałożymy te widoczki na siebie (pod odpowiednim kątem rzecz jasna) zleją się w jeden obraz, prawie jak awdziwy, w zupełności żywy. Na wyciągniecie ręki niemalże, czyli dokładnie tak jak w fotoplasikonach królujących w europejskich miastach sto-ileś lat temu. I dokładnie jak w Fotoplastikonie Warszawskim zameldowanym od przeszło wieku niezmiennie pod adresem Aleje Jerozolimskie 51, wewnątrz starej kamienicy w klimacie dawnym nie wiadomo jakim cudem zachowanej. W miejscu tym przyjrzeć się można fotkom w taki sposób w sposób identyczny w jaki obcowało z mediami pokolenie naszych dziadów pradziadów. Fotki, jak cały fotoplastikon, pochodzą też z odległych epok (i przeważnie z Warszawy) przez co całe zanurzenie się w to miejsce przypominać zaczyna wyprawę w czasie. Niby banalnie proste  ale naprawdę działa! :)

ulotka5-kompresja1Toteż polecam gorąco mieszkańcom stolicy tudzież inszym czytelnikom, którzy trafić mogą tu przejazdem (fotoplasikon mieści się rzut kamieniem od Dworca Centralnego stanowiąc idealny cel mini-wypadu podczas przesiadki) Wprawdzie nieopodal jest multikino z dolby-surroundem i wypasionym popcornem, ale do takich wrażeń jak w tej szkatułce czasu się w ogóle ale to w ogółe nie umywa. Myśmy byli i wybieramy się niebawem znów.

Dużo dużo więcej mozna przeczytać na blogu/stronce tego zjawiska pod takim o adresem: http://fotoplastikonwarszawski.blogspot.com . Zdjęcia zdobiące ten wpis pochodzą także z tej strony.

Grzesiek

PS. Wstęp 1 PLN :)

Uwagi (2) »

Kriti: Vai

W zaprzyjaźnionym radiu niedawno słyszałem, ze są kultury, w których inaczej niż w naszym północo-zachodzie w nowy rok nie wkracza się balangą i pijaństwem lecz czyni się sprzątania, porządki i remanenty wszelakie. Przyjmując tą ze wszech miar ciekawą tradycję, porobimy nieco  porządków na blogu…. Coby na dobre zamknąć rozpoczęte onegdaj fotowieści z wyspy Krety, przytoczę tu jeszcze jedną legendę, która kryć może w sobie prawdziwości ziarno. Czy też klika pestek raczej. Pestki miały należeć do daktyli, którymi na tej nieco odludnej plaży urozmaicili sobie śniadanie przybysze. Pamiątką po tym śniadaniu, jest niezwykły a urokliwy i obszerny naprawdę gaj palmowy, co rośnie jakby tu była Afryka albo Karaiby, nie ostatni skrawek Europy.

v1

Legenda nie jest zgodna czy lasek ten wyrósł za sprawą nasion palm dostarczonych przez żeglarzy fenickich czy arabskich, ani czy byli oni uczciwymi handlarzami zmierzającymi z z towarami do miast europejskich czy postrachem mórz, korsarzami wracającymi z łupem z okolic dzisiejszej Tunezji. Czytaj resztę wpisu »

Uwagi (2) »

,, Na morskich wybrzeżach. ”

marcelinek-kredki1

Na wybrzeżach bezkresnych światów spotykają się dzieci.
mmyyyyyy2

Nieskończone niebo trwa bez ruchu nad głową, a nie znająca spoczynku woda wciąż się burzy. Na morskich wybrzeżach światów dzieci spotykają się, krzycząc i tańcząc. Czytaj resztę wpisu »

Uwagi (3) »

Różne Drogi [2 - obrazkowo]

Za mna, za mną  czytelniku… Zanim ukaże się relacji część finalna, bogata w refleksje i insze filozofie, prezentujemy taką oto wkładkę wizualną.  Łatwo bowiem  idzie spostrzec, że wszelakie mniejszości oraz subkultury to sprawa szalenia fotogeniczna, atrakcyjna zarówno dla oka obseratora jak i migawki aparatu. Nasz aprat podpatrywanej grupie nie przepuścił i  utrwalił ją przy parunastu okazjach.  Pechowo jednak jego właściciele nie spamiętali zabrać ze sobą w drogę ładowarki do odnawiania jego duszo-kradnącej mocy, wobec czego sprzęt był użyteczny tylko przez dwa pierwsze dni. Ale co zarejestrował z tych kolorów niebywałych to jego – no i nasze. A teraz także Wasze.  Zapraszam :)

p01

Relaksująca msza polowa z poprzedniego odcinka

p05

Flag i sztandarów było sporo ale tylko ta para z Czech odważyła sie nieść swoją przez całą drogę

p03

Kasia w stroju z epoki prowadzi wózku Marcela w nieznane i spotyka takich samych szaleńców :)

Czytaj resztę wpisu »

Uwagi: (1) »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.