Posty otagowane Kapuściński

Namaste

Zaniedbania kronikarskie wdarły się na nasze wirtualne podwórko, kilkutygodniową wyrwę w programie artystycznym czyniąc. Ani za sprawą braku chęci ani z pomysłowej indolencji ta dziura powstała lecz z powodu magicznych trzech literek przed nazwiskiem co je mam zamiar w tym roku dobazgrać oraz z racji Kawy i Kultury w których to utonęła małżoneczka moja. Przez ostatnie tygodnie dwa na przykład, godziny północne upływały mi na wariackim projektowaniu podmiotu gospodarczego, co krył się będzie za taką mniej/więcej witryną:

namaste

Za witryną będzie bowiem niczego sobie portal do innych rzeczywistości, a mówiąc językiem ludzkim Biuro Podróży. Nasze, własne i raczej nie za ciasne, zmieści się tam bowiem także księgarnia podróżniczo-światowa i jak dobrze pójdzie to również i kawiarenka nieduża. Czytaj resztę wpisu »

Komentarze (2) »

Jesteśmy jednym nieskończonym słońcem…

Działo się to pewnego błogiego dnia letniego.
Wędrowaliśmy leniwie kilka kilometrów za pielgrzymami odurzając się korzennymi kadzidłami patchouli. Mozaika doznań: intensywny zapach eterycznych olejków, spowolniony rytm kroków , słońce gorejące… Oprócz tego noc poprzednia nieprzespana a wytańczona tańcem ognistym przy dżwiękach bongosów i słowach pogańskiej pieśni:

,, Ziemia moim Ciałem, Woda moja Krwią, Powietrze mym Oddechem, Ogień Siłą mą. JESTEŚMY JEDNYM NIESKOŃCZONYM SŁOŃCEM . Na zawsze ! ”

Tak wędrując zawędrowaliśmy w odmienny stan świadomości.
Umysły nasze wnikliwe jak zwykle próbowały nas oddzielić od Tu i Teraz. Poddawaliśmy się temu.Nie szkodzi, nie szkodzi…

Ukazał nam się wykwintny dom; zapewne pełen wygód. Dom dumnie stojący i rozdielony od nas ogrodzeniem- metalowym, ciężkim, nie zapraszającym do wspólnej zabawy. Obok niego mnożyły sie chaty. Może nie równie monumentalne, ale podobnie poodgradzane. Ten nadzwyczaj codzienny obrazek nadzwyczajnie nas poruszył.
Przeżyliśmy zbiorowy i zarazem dogłębny smutek, ponieważ uświadomiliśmy sobie metaforę czasów i przestrzeni w jakiej się znajdujemy. Jakże zamknięte muszą być serca, które oddzielają sie od siebie wysokimi nieżywopłotami i jakie mieszkańcy tych zabarykadowanych domów muszą mieć niskie poczucie bezpieczeństwa, brak zaufania do Życia.

Wspomnienie owe, zamglone nawiedziło mnie, kiedy czytałam ,,Heban” Ryszarda Kapuścińskiego, a w nim opis afrykańskiej wsi Abdallah Wallo.
,, W czasie (…) obchodu wsi widzi się , że w tradycji i wyobrażeniu jej mieszkańców
nie istnieje pojęcie przestrzeni podzielonej, zróżnicowanej, segmentowanej. W całej wsi nie ma płotów, parkanów czy drutów, nie ma grodzeń, siatek, rowów ni miedz. Przestrzeń jest jedna, wspólna, otwarta, nawet przezroczysta; nie ma w niej rozwieszonych kurtyn, wzniesionych barier, zaporów i murów, nikomu nie stwarza ona ograniczeń, nie stawia oporu.”

Tak. Chciałoby się tak czasem : ciało do ciała ; blisko, blisko…
Wszak jesteśmy jednym nieskończonym słońcem.

Komentarze: (1) »