Dywany z liści ujmują chociaż są wśród nich też psie odchody.
Utraciłam spontaniczność by odnależć ją przedwczoraj.
Dojrzałość przyszła tak jak kiedyś chciałam.
Niektóre dzieci autystyczne mają w sobie urokliwą niezwykłość…
Ostatnio psycholog powiedział do mamy chłopca ze spektrum:
,,Cieszyłem się kiedy Staś wykonał to zadanie.” A Staś : ,,a po co się cieszyłeś ?”
Widziałam film dokumentalny o chłopcu, który pierwsze słowa wypowiedział w wieku pięciu lat, kiedy wsiadł na konia i jest w tym tajemnica.
Rodzice zabrali go do Mongolii w poszukiwaniu uzdrawiającego cudu. Szaman powiedział, że ich syn wyrośnie na (…) Szamana.
Janis Joplin musiała się wyrwać z małego miasteczka ponieważ tam nie pasowała.
Skazana na inność przez wygląd, dzikość serca.
My też. Nie żyjemy tak, jak żyją młodzi; ani jak typowe rodziny.
Ostatnio pewien zapach wydobył z podświadomości wspomnienie pierwszej komuni świętej. Wbrew przekonaniu , że oddanie kościołowi nie jest moim powołaniem – odczucie tej woni połączone z jednoczesnym wspomnienieniem owego sakramentu było mistyczne nad wyraz. Miałam wtedy lat osiem i anielskie włosy przyozdobione wiankiem z zielonego bukszpanu. Miałam pootwierane czakramy, ufność dziecięcą i naprawdę czułam Jego moc… Pamiętam. Ona wznosiła się ponad tym małym kościółkiem, religijnym patosem, kamerą wideo, ubrankami dla lalek barbie, wymyślnymi prezentami. Czułam Jego energię.
Jak dobrze byłoby namacalnie spotkać takiego Boga-człowieka właśnie … W życiu mym, w świecie tym. Swobodnie chodzić z nim po wodzie, zamieniać wodę w wino, namaszczać stopy jego nardowym olejkiem… Jakość; jakość jest bardzo ważna . Nasza kultura pełna jest negacji, krytyki, ucieczki . Oto największy skutek uboczny życia w chaotycznym systemie. Jego reakcja na świat doczesny jest dla mnie słuszna i zbawienna.
Wyprowadzał grzeszników, tchórzy, obłąkanych oraz pomieszańców z iluzji i piekieł ich umysłów … Jest inspiracją. Próbuję też – czując jego Oświeconego Ducha miłosierdzie rozwijać i modlić się za tych którzy prześladują kogokolwiek.
Jeszua, Przyjacielu… Chcę być Twoją Kochanką.
Jak Suzanne Cohena.
Leonard Cohen – Suzanne
Suzanne takes you down to her place near the river
You can hear the boats go by
You can spend the night beside her
And you know that she’s half crazy
But that’s why you want to be there
And she feeds you tea and oranges
That come all the way from China
And just when you mean to tell her
That you have no love to give her
Then she gets you on her wavelength
And she lets the river answer
That you’ve always been her lover
And you want to travel with her
And you want to travel blind
And you know that she will trust you
For you’ve touched her perfect body with your mind.
And Jesus was a sailor
When he walked upon the water
And he spent a long time watching
From his lonely wooden tower
And when he knew for certain
Only drowning men could see him
He said ”All men will be sailors then
Until the sea shall free them”
But he himself was broken
Long before the sky would open
Forsaken, almost human
He sank beneath your wisdom like a stone
And you want to travel with him
And you want to travel blind
And you think maybe you’ll trust him
For he’s touched your perfect body with his mind.
Now Suzanne takes your hand
And she leads you to the river
She is wearing rags and feathers
From Salvation Army counters
And the sun pours down like honey
On our lady of the harbour
And she shows you where to look
Among the garbage and the flowers
There are heroes in the seaweed
There are children in the morning
They are leaning out for love
And they will lean that way forever
While Suzanne holds the mirror
And you want to travel with her
And you want to travel blind
And you know that you can trust her
For she’s touched your perfect body with her mind.
Kasia
I want to go on a mountain-top
With a radio and good batteries
And play a joyous tune and
Free the human race
From suffering
I'm no fucking buddhist
But this is enlightenment
The less room you give me
The more space I've got
[Björk]
Słońce
Obserwuj słonce aż stanie się kwadratowe
[Yoko Ono]
Mieć czy Być
Żył raz kiedyś człowiek bardzo bogaty. Żył kiedyś czowiek bardzo biedny. Każdy z nich miał syna, a żyli po przeciwnej stronie wielkiego wzgórza. Pewnego dnia bogacz wyprowadził swego syna na szczyt wzgórza i ogarniając krajobraz obszernym ruchem ręki, tak do niego powiedział:
- Popatrz, wszystko to wkrótce będzie twoje!
W tej samej chwili biedak wyprowadził swego syna na szczyt wzgórza po przeciwnej stronie i, w blasku wschodzącego słońca oświetlajacego równinę, powiedział do niego z prostotą: