Pozycje z etykietami literki

Autyzm ma różne oblicza – powiedziała mi.

Upadłam już chyba czternaście razy, ale to nie jest ważne.

Ktoś nam Marcelka zaczarował.


Przecież on zawsze był inny.  Tak dostojnie  obserwował  z dystansu Wiktora z  Kubusiem -  gdy  nawiązywali  najpierwszą wspólną zabawę.   Fascynował się już   wtedy  -  niebanalnymi zjawiskami.

I te jego oczy.  Zamyślone, niedziecięce.

Spostrzegawczością, zdolnością kojarzenia  oraz  pamięcią  nasz umiłowany synek ` przewyższa trzylatków. Nauczył się  literek w tydzień -  odkąd nabrały dla niego znaczenia. Literuje wyrazy,     słodko sobie  czyta : ,,  SY  TY  O  LL  I  K” .     Lecz  nie umie poprosić słowem :  ,,mamo daj”. Czytaj resztę wpisu »

Skomentuj »

i

Marcel poznaje literki. Najbardziej samogłoski, a szczególnie ‘i’ . Ma bystry wzrok, wypatrzy je wszędzie. Zwłaszcza w wersji mniejszej, na trop trafia dzięki kropce. Czasem pomyli ją z ‘j’ , ale wyrabia się i czuje różnicę. Ostatnio zmylił go wykrzyknik – ‘!’ Pewno wziął go za odwrócone ‘i’ , błąd w druku albo zaszyfrowaną treść. Kto wie…

U źródła zaciągnąć informacji jest trudno. Celek nie mówi prawie. Zastanawiamy się, czy to możliwe, bo nauczył się czytać szybciej niż mówić. Może będzie przesyłał nam liściki, albo zbombarduje SMSami. Snując takie dywagacje wypatrujemy tymczasem literki ‘i’. Czai się nie tylko w ilustrowanych książeczkach, ale choćby na słoikach z dżemem śliwkowym, torbach foliowych, , sprzętach, reklamach przy drodze, tytułach za szyba kiosku, w metrze, na swetrze, . Nawet ze sklepowych dekoracji, jarzeniowym światłem życzeniowo mruga. .

A Marcel to widzi, woła, pokazuje. I nam Uświadamia. Nam się wydaje , ze jesteśmy tacy duzi i mądrzy i wszystko już prawie wiemy, więc i także jesteśmy tego świadomi. Ale to ostatnio prawdziwe jest nieczęsto. Choćby większość siedząc wcale jest nieświadoma tego, że siedzi, ponieważ się garbi. Gdy o tym sobie przypomni, zaraz prostuje swój kręgosłup i siedzi (przez chwilę) świadomie. Podobnie literki, literka ‘i’ i pozostałe także. Dzięki Marcelowi, widzimy jak wielkie mnóstwo i wszędzie jest, jak wciskają się do głowy calutki czas i spokoju myślom nie dają.

Albo kolory. Synek opanował już tęczę całą i za nadfiolet się zabiera. Przy tej okazji objaśniamy pochodzenie imion barw: i tak niebieski wziął się od nieba, zielony od ziela (prosto z Izraela) zaś pomarańczowy wywodzi się od pomarańczy. Przy czym ćwieka mi zabija tajemnica, jak nazywał się pomarańczowy, kiedy pomarańcze były jeszcze nieznane i z tropików nieprzywiezione. Mocno nad tym dumam, bo wszak Cel wkrótce może mówić zacząć i akurat o to spyta się i jak wybrnąć wtedy??

Narazie zamiast opanować język nasz, narodowy, polski, wymyślił sobie swój własny, oparty na dwóch zwrotach “tu-tu” albo “pika-pika”, które różnie akcentowane, w różnych kontekstach oznaczają wszystko, co stworzone. Nie jest to taki wcale odosobniony koncept, gdyż lat temu sześć albo siedem zespół niesztampowy Sigur Ros nagrał całą płytę gdzie za teksty utworów robiła jedna wielorako modulowana fraza w języku zmyślonym, nie zaś – ja wielu pokątnie podejrzewa – w swym rodzimym islandzkim.

Nie zdziwiłbym się, gdyby Cel był z tej samej bajki co te ich piosenki.

Grzesiek

Uwagi: (1) »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.