Pewien znany ktoś przytomnie zauważył, że „człowiek wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by zaimponwać ludziom, których nie lubi” . Inny ktoś dołożył do twej obserwacji motyw rywalizcji i skojarzyło mu się to szybko ze szczurami laboratoryjnymi ganiającymi się po labiryntach albo zasuwającymi na kołowrotku be wyraźnego sensu i celu. Trzeci ktoś rzekł na to „Biada, Wielki Babilon upada” Przy czym Babilon okreslał całość ekonomiczno-społeczno-politycznej struktury co zamienia człowieki w bezwolne gryzonie wyścigowe.
Trzeźwo myślące istoty dają sie problem zauważać toteż usiłują, uczesnicząc w tym procederze, jednocześnie zachować do niego opowiedni dystans. Jedną na przykład metodą na dystansu uzyskanie jest zoganizowanie sobie przerwy w szczurzej aktywniości celem zobaczenia (swojego) życia z innej perspektywy. Długość takiej przerwy waha się przeważnie między jednym miesiącem a jednym rokiem, zbliżając się zazwyczaj do tej drugiej opcji, i z tego też powodu taki Career Break przyjmuje nazwę Gap Year. Nazewnictwo angielskie stosujemy z łatwością, bezskutecznie szukając tutejszych odpowiedników, jako ze tendencja ta w anglosaskim świecie póki co się rozpanoszyła, zaś u nas bywa wciąż ciekawoską do opisywania w gazetach. Wynika to z innego podejścia do pracy w tychże regionach świata, a także innej sytuacji gospodarczej, gdzie człowiek niepozyskujący przez rok mamony, nie naraża się na pustostan w lodówce, debety, długi i komorników (jak u nas) lecz najwyzej uszczupla w pewnym stopnu swoje (albo sponsorów) oszczędności. Największą popularnością cieszą się tego rodzaju dziury w CV w wieku młodocianym bądź nieco późniejszym – np. przed studiami, w połowie studiów (po licencjacie), zaraz po zdobicu naukowego tytułu, po kilku latach w pracy i raczej przed zainwestowaniem w dzieciaki, albo zaraz po dzieciaków udanym odchowaniu.
Czas wyrwany tym sposobem spod wszechwładzy CV pożytkuje się na wiele sposobów, ale zazwyczaj sprowadzają się one do podróżowania, dorywczych prac zagranicznych, pomagania / wolontariatu, extra edukacji niezwiązanej z głownym nurtem kariery, artystycznego wyżywnia się, pisania książek czy szeroko pojętego rozwoju duchowego. Istnieją rozmaite tych ścieżek połączenia i skrzyżoanai.. Zdecydowana większość wybiera podróżowanie (czasem zmiksowane z pracą, czasem z wolontariatem). Ten typ spotyka się jak świat długi i szeroki, wszelako najczęsciej w głoębokiej egzotyce, z pojemnym plecakiem na grzbiecie. Zwykle taki napotkany backpacker zapyta nas o tani hotel albo busa / pociąg w miejsce rozpalające wyobraźnię. Bo na ćwiczeniu wyobraźni ale też radzeniu sobie z rzeczywistością jego wędrówka polega.
Mnie natomiast przydarzyła się zmiana pracy, która całkiem nagle i zupełnie niespodziewanie przyjęła postać kilkutygodniowej luki w zajęciach zawodowych. Na parę dni wybyłem do domu ale potem juz rzuciłem się ją wypychać. Z marszu skreśliłem podróże, raz: bo kiedy listonosz ma wolne to nie idzie na spacer przecież , dwa: bo za oknem wciąż zima, a kasy ni ma. Nauki doatkowe też odpadły, bo z obecną magisterką mam takich wrażeń dość. Zaś duchowość ma się dobrze, a na jej pogłębianie czas dopiero przyjdzie. Trafiło więc na zmieniania świata w lepsze miejsce, czy tam wspieranie aniołków przeciw diabełkom.
Poszedłem ja sobie do Amnesty International.
Czytaj resztę wpisu »