Pozycje z etykietami sigur ros

Marcel graniasty czworokanciasty

A więc jesteś inny. To już pewne, ustalone, sztab speców z szacownej instytucji medycznej się wypowiedział jednomyślnie, a niezależne głosy, te fachowe i te bardziej intuicyjne się ze sztabem zgadzają. My też tak to czujemy i przyjmujemy do świadomości, to ze jesteś/ będziesz może na długo, może na zawsze inny. Już nie chodzi nam o to ‘Czy’ tylko ‘Jak bardzo’, tylko że tego właśnie póki co nie wiadomo. Na dokładną diagnozę jest jeszcze za wcześnie, dla trzylatka można narysować taki jej szkic, który dopiero stopniowo będzie cieniowany. Powstanie obrazek być może w tonacji mrocznej albo też z promykiem nadziei.

W poczekalni owej szacownej instytucji spotkaliśmy kilku Twoich … bliźnich, o kilka lat starszych. Byli tam dwaj chłopcy, u których autyzm zobaczyłem tylko dlatego, że koczowali akurat tam pod gabinetem, a spotkani w innym kontekście na ulicy czy w lesie wydaliby mi się odrobinę może ekscentryczni, bajkowi, śmiesznie jakoś gadający. Ale był też chłopiec, który nie mógł tam wysiedzieć, kiwał  się mamrotał i rzucał do drzwi, bo nie rozumiał, ze jeszcze nie jego kolej, a ze złości potem wszedł pod stół. Różne scenariusze są możliwe, choć wiadomo, ze i tak nie wywieszczymy, co z Tobą będzie, kiedy na dobrą sprawę nie wiemy, co Ci teraz jest.

Czasem wypatruję takiego przebłysku świadomości, co pozwala empatycznie wejść w Twoją skórę i ogarnąć przestrzeń Twoim wzrokiem, tak by zobaczyć ją , w taki sposób w jaki widzisz ją sam. Czytaj resztę wpisu »

Uwagi: (1) »

i

Marcel poznaje literki. Najbardziej samogłoski, a szczególnie ‘i’ . Ma bystry wzrok, wypatrzy je wszędzie. Zwłaszcza w wersji mniejszej, na trop trafia dzięki kropce. Czasem pomyli ją z ‘j’ , ale wyrabia się i czuje różnicę. Ostatnio zmylił go wykrzyknik – ‘!’ Pewno wziął go za odwrócone ‘i’ , błąd w druku albo zaszyfrowaną treść. Kto wie…

U źródła zaciągnąć informacji jest trudno. Celek nie mówi prawie. Zastanawiamy się, czy to możliwe, bo nauczył się czytać szybciej niż mówić. Może będzie przesyłał nam liściki, albo zbombarduje SMSami. Snując takie dywagacje wypatrujemy tymczasem literki ‘i’. Czai się nie tylko w ilustrowanych książeczkach, ale choćby na słoikach z dżemem śliwkowym, torbach foliowych, , sprzętach, reklamach przy drodze, tytułach za szyba kiosku, w metrze, na swetrze, . Nawet ze sklepowych dekoracji, jarzeniowym światłem życzeniowo mruga. .

A Marcel to widzi, woła, pokazuje. I nam Uświadamia. Nam się wydaje , ze jesteśmy tacy duzi i mądrzy i wszystko już prawie wiemy, więc i także jesteśmy tego świadomi. Ale to ostatnio prawdziwe jest nieczęsto. Choćby większość siedząc wcale jest nieświadoma tego, że siedzi, ponieważ się garbi. Gdy o tym sobie przypomni, zaraz prostuje swój kręgosłup i siedzi (przez chwilę) świadomie. Podobnie literki, literka ‘i’ i pozostałe także. Dzięki Marcelowi, widzimy jak wielkie mnóstwo i wszędzie jest, jak wciskają się do głowy calutki czas i spokoju myślom nie dają.

Albo kolory. Synek opanował już tęczę całą i za nadfiolet się zabiera. Przy tej okazji objaśniamy pochodzenie imion barw: i tak niebieski wziął się od nieba, zielony od ziela (prosto z Izraela) zaś pomarańczowy wywodzi się od pomarańczy. Przy czym ćwieka mi zabija tajemnica, jak nazywał się pomarańczowy, kiedy pomarańcze były jeszcze nieznane i z tropików nieprzywiezione. Mocno nad tym dumam, bo wszak Cel wkrótce może mówić zacząć i akurat o to spyta się i jak wybrnąć wtedy??

Narazie zamiast opanować język nasz, narodowy, polski, wymyślił sobie swój własny, oparty na dwóch zwrotach “tu-tu” albo “pika-pika”, które różnie akcentowane, w różnych kontekstach oznaczają wszystko, co stworzone. Nie jest to taki wcale odosobniony koncept, gdyż lat temu sześć albo siedem zespół niesztampowy Sigur Ros nagrał całą płytę gdzie za teksty utworów robiła jedna wielorako modulowana fraza w języku zmyślonym, nie zaś – ja wielu pokątnie podejrzewa – w swym rodzimym islandzkim.

Nie zdziwiłbym się, gdyby Cel był z tej samej bajki co te ich piosenki.

Grzesiek

Uwagi: (1) »

,,Chwała temu, co bez gniewu idzie. ”

Któregoś powolnego przedwiosennego popołudnia w Saskim Ogrodzie zostałam otoczona grupą studentów z kamerami i potrzebą stworzenia niezależnego filmu. Zapytali: ,,jakie jest Twoje marzenie?”. Osiągnąć bezwarunkowy spokój- wylałam w ten sposób swoją obsesję.

Marcel układa 12 puzzli z Kubusiem Puchatkiem.

Lawendowe pole.

Delfiny.

Milczące wędrowanie  z przyjacielem.

Medytacja w Stupa House.

Falset. Jón Þór Birgisson. Eteryczny. Widziałam film o ,,Sigur Ros”. Pokochałam ich islandzką naturę. Są czyści czyli wyciszeni. Nie narkotyzują się stwarzaniem gremlinów aby mieć z kim walczyć.

Zmęczyła mnie już bezsensowana gadanina. Raz, dwa, trzy – wypadam z gry. Wykorzystywanie władzy. Iluzja ofiary . Rodzice często bywają nudni. Zmęczyło mnie, że zwracałam na to uwagę.

Wymiotowałam. Mój organizm odrzucił zepsuty pokarm smażonych-  tłustych, nędznych zachowań.

Teraz tylko przyglądam się.

Jeśli ktoś tu przyjdzie – zrobię mu herbatę z lawendy.

Rozumiem.

Tak silnie, tak silnie;   odczuwam powołanie do duchowości. Czy Ty też?

Kasia

Skomentuj »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.