Poprzedni wpis, oba wpisy, odblokawały bloga. Ze względu na swoją wagę powstawały wolno, a wszystko inne musiało zaczekać. Teraz powinno iść łatwiej. Nadrabiając relacjonowanie wieści z innych dziedzin i branż warto wspomnieć o wydarzeniu jakie zaszło w niedawnym czasie: obroniłem się (!) i zrobiłem się przez to wykształcony że hej (!!). Na tą okoliczność wklejam znów kawałek magisterki. Ostatni już, bo jak się rozbestwię to mnie jaki system plagiatowy capnie i dyplom anuluje, albo czytelnicy znudzeni naukową gadaniną pójdą precz. Tymczasem, zapraszam na wyspę goracą jak wulkan, perłę Karaibów, czyli na Kubę.
PS. Ogólnie zaniedbany nasz blog przejdzie w najbliższym czasie renowację. Do przeglądu nadaje się moduł z linkami. Dlatego gdyby ktokolwiek, kto podczutuje niniejsze pisadło udzielał się również internetowo i pragnął być z nami zlinkowany proszony jest od danie znaku życia :) A teraz oddaję już głos do studia w Havanie…
***
4.3. Rola turystyki w gospodarce i życiu społecznym Kuby
Przedstawione w poprzednim rozdziale dane wskazują na wyraźnie istotny udział turystyki w kubańskiej gospodarce. Pamiętać jednak należy o poruszonej już wcześniej kwestii wycieków finansowych, które sprawiają, że spora część pozostawionych przez turystę w kraju odwiedzanym pieniędzy różnymi kanałami wraca do krajów rozwiniętych.. Zjawisko to nie ominęło Kuby zwłaszcza we wczesnej fazie rozwoju turystyki. Ogłaszając stan wyjątkowy rząd nie planował jeszcze uczynienia z turystyki długookresowego filaru wzrostu, a skupiał się raczej na doraźnym przezwyciężeniu problemu braku twardej waluty. Stąd też promowano rozwiązania przynoszące szybkie efekty bez budowania kompleksowych i efektywnych systemów aktywizacji gospodarki przez międzynarodową turystykę. Szacunki z początku lat 90tych wskazywały, że jedynie 18% dóbr i usług niezbędnych do stworzenia oferty turystycznej pochodziło z Kuby.[1] Najbardziej widoczne było to podczas pobytu w hotelach wysokiej klasy, gdzie niemal wszystko pochodziło z importu „od pościeli na łóżkach, przez ręczniki w łazienkach, meble, łóżka, materace (…) większość menu z restauracji np. piwo, wino, woda mineralna, i podstawowe składniki wielu potraw (…) robocze stroje obsługi (….) wyposażenie kuchni, meble do restauracji, windy, to wszystko musiało być importowane, podobnie jak telefony i telewizory w pokojach.”[2] Czytaj resztę wpisu »





